Reklama

Reklama

Tajner wciąż bez premii za olimpiadę!

Na premię od PZN w wysokości 50 tysięcy złotych za medale Adama Małysza w Salt Lake City wciąż czeka jego szkoleniowiec Apoloniusz Tajner, poinformowało "Życie Warszawy".

Igrzyska w stanie Utah zakończyły się niemal dwa lata temu, a szkoleniowiec musi zachowywać wielką cierpliwość.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego niegdyś publicznie obiecał, że Tajner otrzyma taki sam "bonus" jak Małysz, który - jak przypomina "ŻW" odebrał z kasy PKOl. 131 tysięcy złotych.

Paweł Włodarczyk nie pamięta jednak tej obietnicy. - Nie wiem, skąd się wzięła w ogóle ta suma. Według mnie, obiecaliśmy trenerowi 50 tysięcy - powiedział "Życiu Warszawy" prezes. - Ile dostanie Fijas, trzeba się będzie zastanowić. Widziałem się z Polem w środę i obiecałem mu, że do końca roku zamkniemy tę sprawę.

Reklama

Wg "ŻW" pierwszy szkoleniowiec kadry skoczków pobiera teraz z kasy związku ok. 6 tysięcy złotych netto. Jest to mniej niż bierze trener kadry B Heinz Kuttin - ok. 2 tysiące euro (blisko 9 tysięcy złotych). Pensję Austriaka finansuje związek, ale z pieniędzy od sponsora. Partnerem związku jest już od kilku miesięcy potężna i bogata firma Lotos.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje