Reklama

Reklama

Tajner: Coś się dzieje

Dyrektor sportowy PZN, Apoloniusz Tajner nie krył zadowolenia z faktu, że trzech reprezentantów Polski znalazło się w finałowej serii pierwszego konkursu 53. Turnieju Czterech Skoczni, który odbył się w Oberstdorfie.

Tajner liczył, że Adam Małysz może pokonać lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Fina Janne Ahonena. Tym razem się nie udało. Małysz skończył zawody na trzecim miejscu.

Reklama

- Sądziłem, że wszystko rozstrzygnie się między nim a Ahonenem, ze wskazaniem na Adama. Małysz skakał świetnie, ale ja mam wciąż w pamięci treningi, na których było bajecznie. Cóż, trzeba się cieszyć z tego co jest - powiedział Tajner na łamach "Super Expressu".

- Dobra pozycja Małysza i świetna postawa Roberta Matei. To czternaste miejsce było naprawdę wyskakane. On trafił oczywiście na dobre warunki pogodowe, ale nie idealne. Minutę później mógł poszybować tak daleko jak Ljokelsoey. Jestem tego pewien. Także Długopolski zdobył punkty Pucharu Świata, więc jest dobra atmosfera w ekipie - podkreślił były trener polskich skoczków.

zdaniem Tajner wreszcie coś drgnęło w reprezentacji.

- Zaczyna się coś dziać, inni też robią postępy. Urbański wygrał Puchar Kontynentalny, Stoch był trzeci... - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz | tajner

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje