Reklama

Reklama

Tajna broń Beenhakkera

Trzykrotny król strzelców ligi cypryjskiej Łukasz Sosin ma być tajną bronią trenera Leo Beenhakkera na mecze eliminacji mistrzostw świata 2010 z Czechami i Słowacją.

Napastnik Anorthosis Famagusta po 2,5-rocznej przerwie ponownie otrzymał powołanie do piłkarskiej reprezentacji Polski.

Sosin dotychczas z reprezentacją nie miał zbyt wiele do czynienia. Trafił do niej, gdy szkoleniowcem był Paweł Janas. Rozegrał tylko trzy mecze towarzyskie, ale strzelił w nich dwie bramki. Po raz ostatni w drużynie narodowej Sosin wystąpił właśnie we Wronkach w sparingu przeciwko Wyspom Owczym, wygranym przez Polskę 4:0. Na mundial do Niemiec jednak nie pojechał.

Grający od sześciu lat na Cyprze Sosin blisko dwa i pół roku musiał czekać na kolejne powołanie. "Myślę, że awans do Ligi Mistrzów pomógł mi ponownie trafić do reprezentacji" - powiedział napastnik cypryjskiego Anorthosis Famagusta.

Reklama

Piłkarz nie ukrywa, że przez ten czas wiele zmieniło się w reprezentacji. "Przede wszystkim po raz pierwszy mogłem spotkać się z trenerem Leo Beenhakkerem. Bardzo pozytywnie odbieram jego osobę. Jestem po raz pierwszy w tej reprezentacji i widać, że stara mi się pomóc. Z komunikacją nie ma problemu, dobrze znam angielski. Natomiast w kadrze jest wciąż wielu piłkarzy, z którymi miałem okazję grać. Cieszę się, że mogliśmy się znów spotkać" - przyznał były zawodnik m.in. Odry Wodzisław i Wisły Kraków.

Sosin nie ukrywa, że na zgrupowanie przyjechał po to by zagrać przeciwko Czechom i Słowacją. "To ważne dla naszej reprezentacji mecze i mam nadzieję, że będę mógł jej pomóc. Czesi to na pewno jest główny faworyt naszej grupy, ale myślę, że kibice będą naszym 12 zawodnikiem i nam pomogą" - mówił.

31-letni Sosin w 2002 roku opuścił Wisłę Kraków i wyjechał na Cypr. Najpierw występował w Apollonie Limassol, a od sezonu 2007/2008 gra w Anorthosis Famagusta. W trakcie sześciu lat gry zdobył dwa tytuły mistrza kraju i trzy razy był królem strzelców. Jego klub, jako pierwszy w historii Cypru, w tym sezonie awansował do Ligi Mistrzów.

"Liga cypryjska zrobiła w ostatnich latach duże postępy. Gdy przyjechałem na Cypr w klubach mogło grać najwyżej trzech zawodników z zagranicy. Teraz ten limit wynosi...16. W moim klubie w podstawowej jedenastce gra tylko jeden Cypryjczyk. Na Cypr trafiają naprawdę ciekawi i bardzo dobrzy zawodnicy, których nie widzę w lidze polskiej" - tłumaczył.

"Patrząc na zawodników jakich sprowadzają, kluby na Cyprze są bogatsze od polskich. Na pewno duże pieniądze do piłki płyną z turystki, ale naszym głównym sponsorem jest firma deweloperska. Zainteresowanie piłką nożną na Cyprze jest bardzo duże. Każdy komuś kibicuje, sporo kibiców przychodzi na mecze" - dodał Sosin.

Jego klub po dwóch kolejkach Ligi Mistrzów jest sensacyjnym współliderem grupy B, ale Sosin nie popada w euforię. "Na pewno cztery punkty w dwóch spotkaniach to dobra zaliczka. Ale teraz będzie znacznie trudniej o kolejne punkty, bo czekają nas dwa mecze z Interem Mediolan. Postawiliśmy sobie za cel minimum trzecie miejsce by zakwalifikować się później do Pucharu UEFA - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje