Reklama

Reklama

Tadeusz Błażusiak: Biegłem przez całe życie, teraz muszę zwolnić

Sześciokrotny mistrz świata w enduro halowym, Tadeusz Błażusiak, był głównym bohaterem piątkowej konferencji prasowej, która zapowiadała sobotnie zawody w Tauron Arenie Kraków, w randze pierwszej rundy motocyklowych mistrzostw świata w superenduro. Startem w stolicy Małopolski 33-letni "Taddy" zakończy wspaniałą karierę, podczas której aż roiło się od sukcesów.

Gdy w połowie maja Błażusiak wraz z quadowcem Rafałem Sonikiem, ambasadorem i współorganizatorem tego wydarzenia, promowali imprezę przed Tauron Areną, nikt nawet nie przypuszczał, że "Taddy" postanowi w Krakowie zakończyć karierę.

Zresztą tej pewności nie miał nawet główny zainteresowany, bo choć decyzja dojrzewała w nim od dłuższego czasu, to klamka zapadła dopiero kilka tygodni temu.

- To decyzja trudna, lecz jednocześnie świadoma i przemyślana. Urodziłem się w Nowym Targu, ale przez większą część życia, spędzonego w Polsce, mieszkałem w Krakowie. Dlatego nie dość, że pożegnam się z kibicami w ojczyźnie, to dodatkowo w "moim" mieście. Spodziewam się bliskich oraz dopingu wielu znajomych - powiedział Błażusiak, który od wielu lat mieszka w Andorze.

Reklama

Co ciekawe, gdy gruchnęła wiadomość, że legendarny zawodnik enduro kończy karierę, bilety zaczęły sprzedawać się, jak ciepłe bułeczki i najnowocześniejsza arena w kraju została wyprzedana do ostatniego miejsca.

- Już w tej chwili śmiało możemy ogłosić, że zanotujemy rekord frekwencji, nie tylko jeśli chodzi o polskie rundy mistrzostw świata w superenduro. Przede wszystkim będziemy gościć najliczniejszą publikę w historii tej dyscypliny. Jesteśmy z tego faktu bardzo dumni - podkreślił Przemysław Szymański z firmy Sportainment, promującej wydarzenie.

Dowodem na popularność "Taddy'ego" w światku motosportu, była obecność na trybunach przedstawicieli fanklubu Błażusiaka, którzy rozłożyli efektowny baner, z wdzięcznym napisem. "Ostatnie zawody, ostatnie spotkanie, dzięki Ci Taddy za wszystkie wygrane. Zasłużona emerytura naszego endurowego Króla".

Na treść transparentu, jeszcze przed rozpoczęciem konferencji, zwrócił uwagę Sonik, który zaczął przekonywać, że w przypadku Błażusiaka nie ma mowy o sportowej emeryturze. Owszem, najbardziej utytułowany motocyklista w historii endurocrossu, kończy ze swoją specjalizacją, ale od niedzieli nie będzie bujał się w fotelu.


Później, już zza konferencyjnego stołu, zwycięzca Rajdu Dakar 2015 na quadzie, rozpoczął swoją kampanię na rzecz przekonania "Taddy'ego", aby ten postawił na rajdy terenowe typu cross-country, których ukoronowaniem będzie start w Dakarze.

- Dakar jest czymś, o czym od dawna myślałem, ale decyzji jeszcze nie podjąłem. Bardzo interesuje mnie również ściganie samochodami, zresztą gościnnie wystartowałem w rajdzie Baja Poland. Auto jest na moim celowniku, wysoko na liście potencjalnych zajęć - odparł Błażusiak.

Nowotarżanin dał do zrozumienia, że przebiera w wielu propozycjach, dlatego chce podjąć bardzo przemyślaną decyzję. - Trochę muszę zwolnić, bo biegałem przez całe swoje życie. Teraz muszę przejść do truchtu - podsumował zawodnik fabrycznego zespołu KTM.

Błażusiak budował swoją legendę w Europie, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, od 2007 roku. W tym czasie zdobył m.in. sześć tytułów mistrza świata superenduro, pięć mistrzostw Ameryki Północnej w endurocrossie, cztery złote medale X-Games (igrzyska sportów ekstremalnych), pięć zwycięstw z rzędu w Erzberg Rodeo oraz raz triumfował w zawodach Red Bull 111 Megawatt w Polsce.

Artur Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje