Reklama

Reklama

T-Mobile Ekstraklasa: Widzew Łódź - Łódzki KS 0-1

Eks-legioniści przesądzili o zwycięstwie ŁKS. Gola na wagę trzech punktów strzelił Marcin Mięciel, który wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Marcina Smolińskiego. Dla popularnego "Miętowego" było to dopiero pierwsze trafienie w tym sezonie.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Widzew Łódź - Łódzki Klub Sportowy

Trenerzy obu drużyn - chyba nieco na siłę - desygnowali do gry jak największą liczbę piłkarzy mocno związanych z Łodzią. W Widzewie, oprócz Piotra Grzelczaka, na prawej obronie wystąpił Jakub Bartkowski. W ŁKS niespodziewanie znalazło się miejsce dla Szymona Salskiego i standardowo dla Marka Saganowskiego oraz Michała Łabędzkiego.

Niezwykłą mobilizację było widać zwłaszcza u Saganowskiego. On na Widzewie już wygrywał, ale nigdy w koszulce ŁKS. To miał być ten przełomowy, pierwszy raz.

Reklama

Już na samym początku meczu, po dośrodkowaniu Marcina Kaczmarka, efektownie do Mladena Kascelana zagrał właśnie "Sagan". Czarnogórzec był jednak na pozycji spalonej. W innej sytuacji, gdy Saganowski ruszał na bramkę Widzewa, zatrzymał go Bartkowski. To właśnie stroną, pilnowaną przez niespełna 20-letniego obrońcę, starali się najczęściej atakować podopieczni Michała Probierza.

W pierwszej połowie znacznie bliżsi zdobycia gola byli gospodarze. Najpierw, po rajdzie i dokładnym dograniu Dudu spudłował Nikołoz Dżałamidze, a chwilę później dogodnej sytuacji nie wykorzystał Adrian Budka, który uderzył wprost w bramkarza. Po jednym z kontrataków, gdy podaniem przez pół boiska do Grzelczaka popisał się Bruno Pinheiro, bramkę mógł zdobyć Gruzin.

Tuż przed przerwą strzelić gola mogli podopieczni Probierza. Saganowski przerzucił w polu karnym piłkę do Tomasza Nowaka, ten natychmiast huknął jak z armaty, ale na wysokości zadania stanął Mielcarz. Do samego końca pierwszej połowy ełkaesiacy gościli pod bramką Widzewa. Gdy ostatnia akcja się jeszcze toczyła, jeden z piłkarzy brał zamach przed strzałem, a sędzia... zakończył pierwszą część gry. Ciekawe, co by było, gdyby po tym uderzeniu piłka wpadła do siatki.

Druga połowa źle rozpoczęła się dla Widzewa. Kascelana sfaulował Grzelczak, który miał już na swoim koncie żółtą kartkę. Ławka rezerwowa ŁKS, na czele z Probierzem, ruszyła w stronę sędziego. Piłkarze zaczęli się szarpać, a za wcześniejsze nieprzepisowe zagranie czerwoną kartką ukarany został napastnik gospodarzy.

To z pewnością podcięło skrzydła piłkarzom Radosława Mroczkowskiego, którzy chwilę później byli bliscy utraty bramki. W dogodnej sytuacji znalazł się Kaczmarek (w przerwie przesunięty z lewej obrony na prawą pomoc), ale uderzył tuż nad bramką. To właśnie on stwarzał po przerwie największe problemy gospodarzom.

Od momentu gry w przewadze jednego zawodnika, znacznie częściej do głosu dochodzili podopieczni trenera Probierza. Przypominało to jednak walenie głową w mur, Widzew był dobrze ustawiony, a w ofensywie liczył jedynie na kontrataki.

W 84. minucie po precyzyjnym dośrodkowaniu Marcina Smolińskiego, który na murawie pojawił się kilka chwil wcześniej, piłkę głową do siatki skierował Marcin Mięciel. Było to dopiero jego pierwsze trafienie w tym sezonie.

Widzew rzucił się do ataku, lecz niewiele z tego wynikało. Gospodarze w żaden sposób nie potrafili zagrozić bramce ŁKS. Przy rzutach rożnych w końcówce gry pod pole karne rywali wbiegał nawet Mielcarz.

W doliczonym czasie czerwoną kartkę otrzymał również Bruno Pinheiro. Portugalczyk uderzył łokciem w klatkę piersiową Mięciela i widzewiacy kończyli mecz w dziewiątkę.

Ełkaesiacy utrzymali skromne prowadzenie gości, którzy przy alei Piłsudskiego nie wygrali dotychczas od czternastu lat. Triumfuje przede wszystkim Probierz, który podczas poniedziałkowych derbów był wielokrotnie wyzywany, obrażany i prowokowany.

Po meczu powiedzieli:

Trener ŁKS Łódź Michał Probierz: - Wiedzieliśmy, że jest to bardzo ważne spotkanie dla obu drużyn. W przerwie dla reprezentacji bardzo dużo się o tym meczu pisało, ale my staraliśmy się jak najbardziej wyciszyć. W sparingu z Legią próbowaliśmy różnych ustawień i dzisiaj też trochę zmienialiśmy. Znaliśmy atuty Widzewa, ale na początku spotkania nie wszystkie udało nam się wyeliminować. Po korektach w ustawieniu było już lepiej. Mówiłem przed meczem, że będzie to spotkanie walki i to się potwierdziło. To był bardzo trudny mecz. Chwała mojemu zespołowi za doświadczenie, bo właśnie doświadczeniem wygraliśmy. W trudnych momentach moi zawodnicy potrafili się zachować. Wygraliśmy i bardzo się z tego cieszymy. Teraz zapominam już jednak o tym meczu i myślę o kolejnym, z Wisłą. Ten pojedynek również chcemy wygrać.

Szkoleniowiec Widzewa Łódź Radosław Mroczkowski: - Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz. Niestety, ta presja na moich zawodnikach była chyba trochę za duża. Było to widać zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy nie wykorzystaliśmy dwóch, trzech sytuacji do zdobycia gola. To miało wpływ na dalszą grę. Chciałem, żeby presja tego pojedynku nie przełożyła się na sędziowanie, ale chyba do końca tak nie było. Nie mogę się z tymi kartkami zgodzić, zwłaszcza z pierwszą dla Piotrka Grzelczaka. Pozostałych nie komentuję, bo nie widziałem zbyt dobrze tych sytuacji.

Widzew Łódź - ŁKS Łódź 0-1 (0-0)

Bramki: 0-1 Marcin Mięciel (84-głową).

Żółta kartka - Widzew Łódź: Mindaugas Panka, Bruno Pinheiro, Piotr Grzelczak, Jarosław Bieniuk. ŁKS Łódź: Marcin Kaczmarek, Antoni Łukasiewicz, Michał Łabędzki, Bogusław Wyparło. Czerwona kartka za drugą żółtą - Widzew Łódź: Piotr Grzelczak (55). Czerwona kartka - Widzew Łódź: Bruno Pinheiro (90+4-niesportowe zachowanie).

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 9˙500.

Widzew Łódź: Maciej Mielcarz - Jakub Bartkowski (90. Souheil Ben Radhia), Sebastian Madera, Jarosław Bieniuk, Dudu - Adrian Budka, Mindaugas Panka, Bruno Pinheiro, Krzysztof Ostrowski (85. Przemysław Oziębała) - Nika Dżalamidze (62. Princewill Okachi), Piotr Grzelczak.

ŁKS Łódź: Pavle Velimirovic - Szymon Salski (46. Bartosz Romańczuk), Michał Łabędzki, Piotr Klepczarek, Marcin Kaczmarek - Mladen Kascelan, Antoni Łukasiewicz, Tomasz Nowak (82. Marcin Smoliński), Sebastian Szałachowski (73. Maciej Bykowski) - Marcin Mięciel, Marek Saganowski.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje