Reklama

Reklama

Szczęsny: Sędzia obudził we mnie agresję

- Po moim czystym wejściu i wybiciu piłki głową za polem karnym sędzia uznał, że faulowałem. Muszę przyznać, że obudził tym we mnie agresję - nie krył bramkarz Polski Wojciech Szczęsny.

Wojciech Szczęsny w meczu z Francją wygrał trzy pojedynki z rywalami pokazując, że za Arturem Borucem wcale nie musimy tęsknić, bo golkiper "Kanonierów" zaczyna dorastać do klasy "Borubara".

Oto opinie pomeczowe Polaków po meczu z Francją.

Wojciech Szczęsny, (bramkarz Polaków):

- Francja wygrała zasłużenie, ale potrafiliśmy z nią nawiązać wyrównaną walkę. Najważniejsze, że nasza drużyna zrobiła postęp w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Rok temu było 0-6 z Hiszpanią, a teraz mogliśmy przy odrobinie szczęścia zremisować. Starałem się pomagać drużynie interwencjami w polu karnym, a także poza nim. Podczas wycieczki za "szesnastkę" wybiłem piłkę głową uprzedzając rywala, tyle że sędzia dopatrzył się mojego faulu. Muszę przyznać, że wywołał tym we mnie agresję, może nawet za dużą. Miałem na boisku kolegę z Arsenalu Sagnę i po meczu trochę z nim pogadałem, ale nie za długo, bo byłem zły z powodu porażki.

Reklama

Dariusz Dudka (pomocnik Orłów):

- Francja może nie miała najsilniejszego składu, ale i tak biegało po boisku po jej stronie kilku wspaniałych zawodników. Szkoda, że nie udało się zremisować, bo sytuacje mieliśmy, zwłaszcza po 70. minucie. Na początku nieoczekiwanie pełniłem rolę rozgrywającego, a to wszystko przez to, że Francuzi się cofnęli i czekali na nasz ruch. Po pechowo straconym golu musieliśmy się odsłonić, zaatakować odważniej. Wymieniałem kilka zdań z rywalami, ale nie było żadnych kłótni, zachowywali się sympatycznie.

Robert Lewandowski (napastnik Polski):

- Głupio straciliśmy bramkę, przez co musieliśmy się otworzyć. Starałem się pomóc w rozegraniu piłki, dlatego często cofałem się do drugiej linii i pełniłem rolę takiej typowej "10", a nie wysuniętego napastnika. Za wiele sytuacji nie miałem, a zadanie było ciężkie - obrońcy Francji, zwłaszcza Abidal, byli niesamowici. Wydawało się, że Abidal jest wszędzie - nawet z pustej bramki wybił strzał po mojej główce. Brakowało nam przede wszystkim ostatniego podania, takiego otwierającego drogę do bramki.

Atmosfera na trybunach była o wiele lepsza, niż w meczu z Argentyną. Przy takim dopingu gra się świetnie.

Ten mecz nie był łatwy, mieliśmy za sobą trudy całego sezonu, a jednak chcieliśmy osiągnąć jak najlepszy wynik i daliśmy z siebie wszystko. Zadowoleni z siebie być nie możemy, bo przegraliśmy mecz, ale rwać włosów z głowy nie musimy, gdyż nasza gra nie wyglądała tak źle. Trener Smuda po meczu pogratulował nam tego, że walczyliśmy do końca o wyrównującego gola. Na pewno trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tej porażki. Teraz myślę tylko o odpoczynku, a nie o losowaniu Ligi Mistrzów.

Łukasz Piszczek (obrońca):

- Francja okazała się być bardzo mocną, klasową drużyną. Przejawiało się to choćby po tym, że niezależnie od tego kto wchodził na boisko, oni zachowywali styl i ustawienie. Starali się zagęścić środek boiska, po odbiorze piłkę rozdzielali na skrzydła i to przynosiło efekt, ale w tym meczu udało nam się te skrzydła zablokować. Gdybyśmy wyrównali, mielibyśmy lepsze humory

Notował w Warszawie: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje