Reklama

Reklama

Szczecin Pekao Open: Montanes bliżej finału

Najwyżej rozstawiony tenisista Hiszpan Albert Montanes awansował do ćwierćfinału challengera ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 125 tys. dolarów), pokonując w drugiej rundzie 7:5, 3:6, 6:1 Algierczyka Lamine Ouachaba.

Najwyżej rozstawiony tenisista Hiszpan Albert Montanes awansował do ćwierćfinału challengera ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 125 tys. dolarów), pokonując w drugiej rundzie 7:5, 3:6, 6:1 Algierczyka Lamine Ouachaba.

- Nie był to dla mnie zbyt komfortowy mecz. Właściwie nawet przez chwilę nie czułem się dobrze i pewnie na korcie, ale na szczęście udało mi się zwyciężyć - powiedział Montanes, sklasyfikowany na 46. miejscu w rankingu ATP World Tour.

Jego środowy rywal jest obecnie 118. na świecie, a jego nazwisko pojawia się rzadko w drabinkach turniejów ATP Tour.

- Nie można mówić, że jest nieznanym zawodnikiem. Spotykałem go już na mniejszych turniejach i kiedyś nawet z nim grałem. Poza tym on trenuje w Hiszpanii, więc nasze drogi czasem się gdzieś przecinają - dodał ubiegłoroczny finalista szczecińskiej imprezy.

Reklama

Po przegranym finale Montanes (obecnie ma 28 lat), zapytany o to jak długo zamierza jeszcze grać w tenisa i jaką ma motywację do dalszej gry przyznał, że jakiś czas temu zaciągnął spory kredyt hipoteczny w jednym z hiszpańskich banków na budowę domu.

Po tej deklaracji, przed tegorocznym turniejem, prezes Banku Pekao S.A. zadeklarował możliwość udzielenia mu pożyczki na korzystniejszych warunkach, która umożliwiłaby spłatę tamtych zobowiązań.

- W Hiszpanii jest kryzys, ale nie skorzystam z tej propozycji i będę dalej spłacał kredyt w swoim banku. W sumie nie jest taki uciążliwy. Większym problemem jest to, że nie wiem na jakim kanale będę mógł obejrzeć mecz Barcelony z Interem w Lidze Mistrzów. W hotelu raczej mi się to nie uda. No i jeszcze mecz koszykarzy w mistrzostwach Europy z Polską - powiedział Montanes, który w Szczecinie gra po raz siódmy.

W rankingu ATP World Tour jest dopiero ósmym wśród hiszpańskich tenisistów. Nie miał okazji wystąpić w reprezentacji narodowej w rozgrywkach o Puchar Davisa. Nie należy też do najbardziej rozpoznawalnych zawodników ze swojego kraju.

- Faktycznie dość długo czekam na występ w Pucharze Davisa, ale wciąż nie tracę nadziei, że kiedyś mi się uda. Jeśli więc któregoś dnia zadzwonią, to nie odmówię, ale ten temat jest dla mnie dość skomplikowany. Nadal, Verdasco, Robredo, Ferrer i Ferrero, jeszcze Almagro i Lopez. To dość duża komplikacja, bo jak widać kolejka jest dość długa - powiedział Montanes, który jako pierwszy osiągnął ćwierćfinał.

W piątek jego rywalem będzie Niemiec Daniel Brands, bowiem w drugiej rundzie pokonał 7:5, 7:5 Portugalczyka Fernando Gila.

Odpadł natomiast w drugiej rundzie Hiszpan Alberto Martin (nr 6.), który w Szczecinie wystąpił po raz jedenasty (po raz pierwszy w 1996 roku). Martin przegrał w środę 6:7 (6-8), 4:6 z Jurijem Szukinem z Kazachstanu.

Po tej porażce Martin oddał walkowerem mecz pierwszej rundy debla, w której razem z Ouahabem miał się zmierzyć z Australijczykiem Peterem Luczakiem i Szukinem.

Szukin spotka się w ćwierćfinale z rozstawionym z czwórką Rosjaninem Jewgienijem Koroliewem, który pokonał w drugiej rundzie 7:5, 6:2 Francuza Guillauma Rufina.

- Nie będzie to łatwy mecz, bo znam Szukina od wielu, wielu lat. On przecież jest Rosjaninem, a niedawno dopiero zgodził się przyjąć paszport Kazachstanu. Oni chcą zbudować potęgę w tej dyscyplinie, więc pozyskują dobrych tenisistów i tenisistki. Mnie też próbowali, ale nie zdecydowałem się na to - powiedział Koroliew.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL