Reklama

Reklama

Szachowe MŚ korporacji. Amatorzy zagrali z gwiazdami

Zakończone w niedzielę internetowe pierwsze mistrzostwa świata korporacji w szachach szybkich były okazją do zagrania amatorów z gwiazdami, m.in. mistrzem globu Magnusem Carlsenem. Najlepsza z polskich ekip była drużyna z Gliwic, której kapitanem był arcymistrz Tomasz Warakomski.

Do trzydniowej rywalizacji pod egidą światowej federacji (FIDE) przystąpiło 280 zespołów z 78 krajów. Każda z drużyn mogła zaprosić jednego gracza spoza firmy.

Reklama

"Patrząc na poziom, można było stwierdzić, że wszyscy musieli wcześniej mieć kontakt z szachami. Pierwsze dwa dni turnieju wypełniły partie grupowe, najlepsze ekipy awansowały do niedzielnych ćwierćfinałów. My przegraliśmy w tej rundzie i w efekcie zostaliśmy sklasyfikowani na miejscach 5-8" - powiedział Warakomski, który nie był zaproszoną gwiazdą, gdyż jest pracownikiem Emphie Solutions z Gliwic. W tej roli wystąpił mistrz międzynarodowy Igor Janik.

W ćwierćfinale polski zespół uległ 1,5:2,5 rosyjskiemu Sber Bank Trade Union z ukraińskim arcymistrzem Antonem Korobowem, piątym w rankingu FIDE szachów szybkich, na pierwszej szachownicy.

Każdy z uczestników rozegrał w fazie grupowej po sześć partii trwających po 10 minut. Triumfatorem turnieju został zespół Grenke Bank z Niemiec. Jego skład tworzyli zatrudniony w niemieckim banku czołowy arcymistrz tego kraju Georg Meier oraz... trzy kobiety, co było wyjątkiem w skali całego turnieju. Jedną z nich - jako osoba zaproszona - była mieszkająca w Warszawie czołowa szachistka Rosji Alina Kaszlinska, prywatnie żona arcymistrza Radosława Wojtaszka.

Zespół Grenke Bank w finale mistrzostw pokonał 2,5:1,5 rosyjski SBER, z arcymistrzem Janem Niepomniaszczim, czwartym w światowym rankingu, na pierwszej szachownicy.

"Mistrzostwa były pomysłem FIDE. Zespoły składały się z czterech osób i musiały stanowić kolektyw, jeden dobry gracz nie wystarczył do sukcesu" - ocenił Warakomski, zajmujący 25. miejsce w rankingu polskich szachistów (2510).

Przyznał, że podczas pandemii koronawirusa szachy online mocno się rozwinęły.

"Już wcześniej były obecne w internecie, ale w ostatnich miesiącach zbiegło się kilka czynników - jak pandemia, czy serial "Gambit królowej". W efekcie sklepy szachowe i portale do gry w sieci zanotowały duże zwiększenie ruchu" - ocenił arcymistrz.

Zaznaczył, że gra przy stole i normalnej szachownicy jest czymś zupełnie innym niż w sieci.

"Są też plusy gry w internecie. Więcej ludzi zainteresuje się szachami, a później przeniesie się do rywalizacji "na żywo". Poza tym w takich zawodach sieciowych można zagrać z mistrzem świata" - podsumował z uśmiechem Warakomski.

Piotr Girczys




Dowiedz się więcej na temat: szachy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama