Reklama

Reklama

Święty Mikołaj zapomniał o Adamie Małyszu

Święty Mikołaj tradycyjnie już 6 grudnia obdarowuje prezentami miliony ludzi na całym świecie, głównie dzieci i młodzież. Zapomniał jednak tym razem o najlepszym polskim skoczku narciarskim Adamie Małyszu do którego nie dotarł.

"Każdy ma jakieś marzenia, ja też. Tak się złożyło, że Mikołaj do mnie nie zawitał. Może dlatego, że byłem w tym dniu w Skandynawii. Często się zdarza, że zapomina on o dorosłych. Tym razem mnie się to przytrafiło" - powiedział Adam Małysz.

Małysz oraz pozostali polscy skoczkowie trenowali w poniedziałek na olimpijskiej skoczni w norweskim Lillehammer, na której rywalizowano o medale igrzysk w 1994 roku. Razem z nimi ćwiczyli Słoweńcy, Słowacy, Kanadyjczycy, Japończycy i Niemcy.

Reklama

"Skakaliśmy nie patrząc na odległości. Na treningu liczy się przecież nie długość, a jakość skoku. Atmosfera po niedzielnym sukcesie, kiedy w czołowej piętnastce znaleźli się obok mnie Kamil Stoch, Krzysztof Miętus i Marcin Bachleda, jest dobra. Jestem zadowolony z ich postawy, jednak nikogo nie będę wyróżniał" - dodał czterokrotny triumfator klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

"Biało-czerwoni" pozostaną w Lillehammer do czwartku i tego dnia przylecą do kraju. Nie wiadomo gdzie wystartują w kolejnych pucharowych zawodach, bowiem Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) nie podjęła jeszcze decyzji czy i ewentualnie gdzie odbędą się konkursy zaplanowane na 12 i 13 grudnia. Miały być przeprowadzone w czeskim Harrachowie, ale ze względu na jesienną pogodę i brak śniegu musiano je odwołać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje