Reklama

Reklama

Superniedziela, superweekend w Lillehammer

Trener kadry A Polskich skoczków Łukasz Kruczek miał nosa. Tydzień temu, w podsumowaniu dla INTERIA.PL pierwszego weekendu z Pucharem Świata w Kuusamo pochwalił Krzysztofa Miętusa, który teraz w Lillehammer wywalczył kwalifikację olimpijską.

Oto komentarz trenera Kruczka dla INTERIA.PL po konkursie w Lillehammer:

"Wspaniale! Wszystko się nam w Lillehammer bardzo dobrze poukładało! Przede wszystkim nasi zawodnicy skakali bardzo dobrze, a pogoda tym razem nas nie ukarała. Nie mieliśmy pecha, jak inni, którym wiatr przeszkodził w osiągnięciu dobrego rezultatu. Efekt: w sobotę czterech naszych znalazło się w 30., a Adam stanął na pudle; w niedzielę czterech zawodników było w 15., z czego dwóch w czołowej 10. To był superweekend i superniedziela.

Reklama

W skokach chłopaków widać powtarzalność. Najwyżej sklasyfikowany w niedzielę, Kamil Stoch, zajął siódme miejsce. To bardzo cieszy. Znam jednak możliwości Kamila. Gdy nabierze nieco więcej pewności, swobody skakania, zaprocentuje to jeszcze dłuższymi skokami. Pamiętajmy, że do Igrzysk Olimpijskich w Vancouver mamy trochę czasu - dwa miesiące i parę dni.

Ważne jest też, że trzech skoczków ma już w kieszeni indywidualne kwalifikacje olimpijskie: miał ją Adam, w sobotę zrobił to Kamil Stoch, a w niedzielę Krzysiek Miętus. Warunki kwalifikacji może nie są jakoś specjalnie wygórowane, ale trzeba je wypełnić. Zawodnik musi znaleźć się dwukrotnie w dwudziestce zawodów Pucharu Świata lub w mistrzostwach świata zająć miejsce punktowane.

W niedzielę w Lillehammer ociepliło się, temperatura przechodziła nawet na plusową. Zmienił się front atmosferyczny i powiał bardzo silny wiatr. Przede wszystkim wiatr z boku zmieniający się na tylni, przeszkadzający, ale czasami w czołowy, który promował dalekie skoki. Gregor Schlierenzauer i Simon Amman dostali wiatr pod narty. To jest właśnie ryzyko w takich konkursach, kiedy wiatr jest z boku, może się dość gwałtownie odwrócić. Dla zawodników tak wysokiej klasy to jest niesamowity bonus. Oni potrafią takie dary od aury wykorzystać maksymalnie i w niedzielę to pokazali.

A my na razie zostajemy jeszcze w Norwegii. Będziemy tu spokojnie trenować. Do kraju wracamy w czwartek i wtedy zobaczymy co dalej? Zawodów w Harrachowie w najbliższy weekend nie będzie, ale czescy organizatorzy chcą je przeprowadzić nieco później, 15-16 grudnia, tuż przed konkursami w Engelbergu. Ostateczną decyzję FIS ma ogłosić w środę. Jeśli zawody w Czechach się odbędą, to wystartujemy w nich, a jeśli nie - nieco wcześniej wyjedziemy do Engelbergu."

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Tajner: Otwiera się szansa na medal w Vancouver!

Wyniki skoczków zaskoczyły prezesa PZN

Reklama

Reklama

Reklama