Reklama

Reklama

Superkluby rozrywają kadrę

"Nie smućmy się! Mamy brąz - na początek!" - tak dziennik "Sport-Express" tytułuje w piątek swoją relację z przegranego poprzedniego dnia przez Rosję z Hiszpanią (0:3) półfinałowego meczu piłkarskich mistrzostw Europy. "Wszystko przed nami!" - wtóruje mu gazeta "Sowietskij Sport".

Według tej drugiej, "mimo wysokiej porażki w półfinale, Sbornaja nie powinna się wstydzić za Euro - zasłużyła na brawa". "Nasi nie doszli do finału, jednak podarowali Rosji wiarę w piłkarskie jutro" - dodaje "Sowietskij Sport".

"Nie da się przez dwa tygodnie zasłaniać własną piersią otworu strzelniczego i pozostać żywym. Nie można skoczyć wyżej głowy i pozostać na tej wysokości. A Rosja na tych mistrzostwach dokonała i jednego, i drugiego. Wystarczy. Bierzemy szynele i wracamy do domu" - pisze "Sport-Express".

Z kolei "Komsomolskaja Prawda" zauważa, że "szczęście odwróciło się od drużyny Guusa (Hiddinka)". "Nasz zespół wszedł jednak do grona czterech najsilniejszych reprezentacji Europy. Radujmy się, że mamy taki futbol!" - apeluje ten wielkonakładowy dziennik.

Reklama

W opinii "Komsomolskiej Prawdy", "rosyjska drużyna zrobiła na Euro-2008 prawdziwą furorę". "Europejskie superkluby dosłownie rozrywają ją na strzępy. Tajemnica jej popularności tkwi w tym, że Hiddink skompletował zespół z młodych, perspektywicznych piłkarzy" - tłumaczy gazeta.

Natomiast rządowa "Rossijskaja Gazieta" wybija, że "w czwartek wieczorem zakończyła się wspaniała bajka pod tytułem +Występ reprezentacji Rosji na mistrzostwach Europy+".

"Rosja opuszcza turniej, ale za swoją postawę na boiskach Austrii i Szwajcarii zasłużyła co najmniej na czwórkę z plusem. Ekipa Hiddinka była głównym odkryciem Euro-2008 i wraca do domu z brązowym medalem" - zaznacza dziennik.

Z godnością przegraną Sbornej przyjęli też rosyjscy kibice. W Moskwie, wbrew obawom jej władz, nie doszło do poważniejszych ekscesów.

W centrum stolicy porządku pilnowało ponad 4 tys. milicjantów. Na Placu Maneżowym, nieopodal Kremla, na miłośników mocnych wrażeń czekało 20 autobusów z funkcjonariuszami sił specjalnych milicji (OMON).

Fani, którzy czwartkowy mecz oglądali w sportowych barach, wyszli z lokali ze spuszczonymi głowami i starali się jak najszybciej dotrzeć do domów. Milicja szacuje, że porażkę podopiecznych Hiddinka na ulicach Moskwy rozpamiętywało tylko ok. 50 tys. kibiców. Po ćwierćfinałowym triumfie podopiecznych Hiddinka nad Holandią na ulicach stolicy wiwatowało 700 tys. ludzi.

Jerzy Malczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL