Reklama

Reklama

Startuje NFL, czyli krew, pot i łzy...

Czy Steelers obronią tytuł? Czy wzmocnieni Panthers zagrożą Seahawks? Czy Payton Manning i jego Colts w końcu sięgną po tytuł. To trzy najważniejsze pytania przed nowym sezonem w NFL.

Najbogatsza zawodowa liga świata inauguruje kolejny sezon już w czwartek (w piątek nad ranem polskiego czasu), kiedy to ekipa z Pittsburgha podejmować będzie na własnym stadionie Miami Dolphins.

Reklama

Steelers, którzy w meczu otwarcia wystąpią bez Bena Roethlisbergera (zastąpi go Charlie Batch), mają nadzieję na kolejne - szóste - mistrzostwo, ale nie będzie to wcale proste. I to nie tylko dlatego, iż w przerwie letniej ponieśli straty kadrowe. Braki Jerome Bettisa (zakończył karierę i dołączył do ekipy komentującej mecze w NBC), Antwaana Randle Ela, Chrisa Hope'a oraz Kimo von Oelhoffena (wszyscy odeszli jako "free agents") będą trudniejsze bądź łatwiejsze do zastąpienia, ale niezmieniony sztab szkoleniowy pod wodzą Billa Cowhera z dewizą "zespół przede wszystkim" powinien sobie poradzić.

Problem tkwi jednak w konkurencji. W AFC liczyć się będą Patriots i Broncos, a trzeba uważać na Chiefs ze świetnym Larrym Johnsonem i nowym szkoleniowcem Hermem Edwardsem, który powinien zwrócić większą uwagę na kulejącą za czasów Dick Vermaila defensywę.

Faworytem numer 1 w tej konferencji będzie jednak znów ekipa z Indianapolis. Jeśli nie teraz, to kiedy - powtarza sobie zapewne Peyton Manning. Na quarterbacku Colts może spoczywać jeszcze więcej odpowiedzialności po odejściu wybitnego running backa Edgerrina Jamesa do Cardinals. W ciągu ostatnich czterech sezonów Colts mieli bilans 48-16 i nadszedł już najwyższy czas na udział w Super Bowl.

O krok od bycia w nim w ubiegłym sezonie byli Panthers. Teraz powinno być jeszcze lepiej, bowiem zespół z Charlotte nie będzie już tak zależny od Steve'a Smitha. Rozrzedzić obronę rywali pomogą Keyshawn Johnson (ma na swoim koncie tytuł z Buccaneers) oraz pierwszoroczny RB DeAngelo Williams. Sprawi to także, iż Jake Delhomme będzie miał więcej opcji w ataku.

Drużyny z Charlotte musi więc obawiać się Mike Holmgren i prowadzeni przez niego Seahawks. Umowę przedłużył wprawdzie Shaun Alexander, ale do Vikings odszedł Steve Hutchinson, co osłabi szansę na szarże biegowe "słynną" już dla Seattle lewą stroną. Większość przedsezonowych prognoz amerykańskich fachowców wskazuje na Panhters jako pogromców Seahawks w najbliższym finale NFC. Ale prognozy, przy ciężkim i kontuzjogennym sezonie w NFL, to trochę wróżenie z fusów.

Przed ciężkim zadaniem awansu do playoffs stoją Raiders z Sebastianem Janikowskim w składzie. Pod wodzą powracającego do Oakland Arta Shella, zespół wygrał cztery z pięciu meczów przedsezonowych, a Polak nie spudłował ani jednego strzału z gry, trafiając z łatwością z ponad 50 jardów.

Sezon rozpoczyna się już niebawem, a zakończy dopiero 4 lutego na Dolphin Stadium w Miami. Wówczas dowiemy się najważniejszego. A wcześniej? Dla fanów futbolu pięć miesięcy emocji, a dla graczy i sztabów szkoleniowych krew, pot i łzy...

Witek Cebulewski

Dowiedz się więcej na temat: manning | krew | Łzy | NFL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje