Reklama

Reklama

Smuda nie chce grać z "ogórkami"

- Z San Marino czy Wyspami Owczymi moglibyśmy wygrać po 10-0, ale dalej nie wiedzielibyśmy, gdzie tak naprawdę jesteśmy. Dlatego nie gramy z "ogórkami" - mówi przed meczami z Ukrainą i Australią selekcjoner Franciszek Smuda.

Trener reprezentacji Polski zbytnio nie przejmuje się słabymi wynikami swojej drużyny w poprzednich spotkaniach. A także tym, że "Biało-czerwoni" mają problem ze zdobywaniem bramek.

Reklama

- W klubach ci piłkarze strzelają, w kadrze na razie nic im nie wpada, ale w końcu musi. Problem byłby wtedy, gdybyśmy nie stwarzali sytuacji. Tyle że z Kamerunem mieliśmy pięć okazji i nic z tego nie wyszło - przyznaje Smuda i przypomina: - Niemcy przegrali u siebie z Anglią pięcioma bramkami i nikt tam nie pytał, dlaczego tak się stało. Po prostu w tym dniu nic im nie wychodziło.

Zdaniem Smudy stracone bramki są w większości przypadków efektem indywidualnych błędów zawodników. - Sami muszą nad tym pracować, poprawiać się. W grę trzeba włożyć sporo konsekwencji. W kadrze pracuje się inaczej niż w klubie - nie mam możliwości codziennego korygowania błędów. Ci piłkarze rozegrali już tyle spotkań, że jak podejdą do kolejnego meczu odpowiednio skoncentrowani, to nie popełnią ich więcej - przyznaje Smuda.

Podczas zgrupowania reprezentacji najwięcej mówi się o trzech zawodnikach: Arturze Borucu, Euzebiuszu Smolarku i Sebastianie Boenischu. Smuda zapewnia, że z każdym z nich odbył osobną rozmowę. - Powiedziałem im jakie są zasady, jak się trzeba zachowywać - przyznaje.

Boruca nazywa "prawdziwym Arturem Borucem" - czyli tym, którego znamy z najlepszego okresu gry w Celticu. - Może ta moja krytyka mu pomogła. Ma figurę prawdziwego modela, to ambitny człowiek - ocenia Smuda.

Z kolei Boenisch, lewy obrońca Werderu Brema, może stać się ważnym punktem reprezentacji jeśli tylko często będzie grał w swoim zespole. - Widać, że miał cztery miesiące przerwy. Teraz walczy o miejsce w składzie, ostatnio zagrał 90 minut. To jest młody chłopak, ma pewne braki, choćby w odbiorze piłki. Ofensywa? Oby tak grał zawsze - twierdzi selekcjoner, który jak najszybciej chce stworzyć grupę 20-25 stałych kadrowiczów.

Smuda nie widzi ich w gronie reprezentantów Polski do lat 23 - drużyny prowadzonej przez Stefana Majewskiego. W sąsiedniej Opalenicy kadra Majewskiego grała we wtorek ze swoimi rówieśnikami z? Uzbekistanu. Smuda do Opalenicy się nie wybrał, bo prowadził w tym czasie zajęcia. - Pojechał Hubert Małowiejski i zdał mi relację. Tam mają być zawodnicy, którzy nie mieszczą się w pierwszym zespole. Ale skoro nie mieszczą się teraz, to trudno na nich liczyć za rok czy dwa - powątpiewa trener pierwszej reprezentacji.

Na razie Smuda uważa, że ma gotowy podstawowy skład. - Jedenastka już jest, ale potrzebni są dublerzy - zapewnia. I tych dublerów będzie w najbliższym czasie szukał.

Dowiedz się więcej na temat: selekcjoner | Franciszek Smuda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje