"Smok" Sosnowski: zakasuję rękawy i wracam do gry

Były pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej Albert "Smok" Sosnowski, mimo nieudanego poprzedniego roku, nie zamierza rezygnować z bokserskich marzeń. Jego celem jest odzyskanie pasa zawodowego mistrza Europy.

"Zakasuję rękawy, wracam do gry i znów chcę powalczyć o najwyższą stawkę. Interesuje mnie ponownie europejski tytuł. Rok 2011 był zdecydowanie najsłabszy w karierze. Najpierw ciężki nokaut z Ukraińcem Ołeksandrem Dimitrenką, później niefortunny remis z Hastingsem Rasanim z Zimbabwe. Mnie się trafił słabszy dzień, jemu życiowa forma i niestety nie wygrałem, choć moim zdaniem sędzia popełnił błąd. Z perspektywy czasu żałuję, że nie było ze mną nikogo z polskich trenerów, ale nie było takiej możliwości. Dla mnie to też nauczka i przestroga" - powiedział 32-letni Sosnowski.

Reklama

Półtora roku temu polski "Smok" przegrał pojedynek z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata WBC. Mimo niepowodzenia, zebrał sporo pochwał. Później miał jednak gorszy okres.

"Zakasuję rękawy i wracam do gry. Właśnie wyjeżdżam na dziesięciodniowe zgrupowanie do Zakopanego. Chcę zbudować taką formę, aby móc rywalizować z najlepszymi. Pojawiają się ciekawe propozycje, m.in. od Bułgara Kubrata Pulewa, czy Fina Roberta Heleniusa, który w niedawnej konfrontacji o mistrzostwo Europy pokonał Derecka Chisorę z Zimbabwe, tego samego z którym zmierzy się Witalij Kliczko. Jeśli będę w świetnej dyspozycji, a nie wyobrażam sobie aby było inaczej, jestem chętny do skrzyżowania rękawic z nimi" - zapowiedział.

Sosnowski od dziesięciu lat nie walczył w Polsce, choć na co dzień mieszka w Warszawie. "Mam angielską licencję i najczęściej boksuję na Wyspach, jeździłem też do Republiki Południowej Afryki, czy Stanów Zjednoczonych. Oczywiście, że marzeniem jest występ przed polską publicznością i mam podstawy twierdzić, że w najbliższych miesiącach jest szansa na realizację tego celu. Choć nie ukrywam, że ważne też będzie pokazanie i przypomnienie się na którejś z niemieckich gal" - dodał.

Były czempion Starego Kontynentu zarobione pieniądze inwestuje w nieruchomości. "Ostatnio wiodło mi się gorzej w pięściarstwie, a wtedy i trudniej o dobrą wypłatę. Liczę, że z pomocą m.in. trenera Fiodora Łapina znów będę wygrywał. Bardzo dobrze układa mi się z nim współpraca i widzę też jakie postępy pod jego okiem poczynili inni bokserzy" - uważa Sosnowski.

Na temat braci Władimira i Witalija Kliczków, obecnie absolutnych mistrzów wagi ciężkiej, powiedział: "Śmiałków chętnych do ich zdetronizowania jest sporo, lecz na razie nikomu się nie udało. Rozdają karty od wielu miesięcy, ale w końcu ktoś z nimi wygra. Może któryś z młodszych zawodników? Inna sprawa, że zwłaszcza Witalij ma swoje lata (skończone 40) i musi coraz bardziej uważać na swoje zdrowie".

Dowiedz się więcej na temat: WBC

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje