Reklama

Reklama

Słomiński: Na ME zdobędziemy najwyżej cztery medale

Były trener Otylii Jędrzejczak i Pawła Korzeniowskiego, a obecnie wiceprezes d/s szkoleniowych Polskiego Związku Pływackiego Paweł Słomiński uważa, że z sierpniowych mistrzostw Europy polscy zawodnicy przywiozą najwyżej cztery medale.

Jak pan ocenia zakończone niedawno mistrzostwa Polski w Gliwicach?

Paweł Słomiński: - Na wyróżnienie zasługuje trzech pływaków, w kolejności: Konrad Czerniak, Marcin Cieślak i Paweł Korzeniowski. To są zawodnicy, którzy w odniesieniu do tegorocznego rankingu odnotowali rezultaty na dobrym poziomie. Ogólnie widać jednak regres w stosunku do tego co się działo przez kilka lat w polskim pływaniu. I to taki pogłębiający się trochę. Nie chcę, by poszczególne dobre wyniki przykryły to co dzieje się poniżej. Żeby nie było tak jak wtedy, gdy mieliśmy sześciu wartościowych zawodników i wydawało się, że jesteśmy pływacką potęgą. Cały czas mówiłem, że tak nie jest, a jedynie mamy sześciu dobrych pływaków. Jak kilku się wywaliło to powstała dziura, której do dziś nie można załatać. Powoli dopiero to się udaje. Czerniak świetnie się rozwija u Bartka Kizierowskiego, i skoro czyni z tym szkoleniowcem takie postępy, powinien dalej tam trenować. Natomiast nie widać, by coś wielkiego działo się oddolnie.

Reklama

Dlaczego wciąż nie poprawiają się fundamenty polskiego pływania? Obiektów przecież przybywa i to coraz lepszych, ale młodych ludzi w klubach już nie.

- To wynika po pierwsze z promocji pływania, która według mnie jest za mała. Związek powinien bardziej się zaangażować i robić więcej w tym kierunku. Akcje typu obozy letnie z byłymi mistrzami mogą być dobrym pomysłem. Po drugie mimo dużej liczby 25 metrowych basenów dostęp do nich nie jest łatwiejszy. Te obiekty muszą na siebie zarobić i priorytetowym działaniem władz terytorialnych jest wpuszczenie tam komercji. Pod kątem szkoleniowym sytuacja nie uległa więc poprawie. Albo wciąż jesteśmy społeczeństwem za biednym, albo jesteśmy społeczeństwem pazernym, bo być może pieniądze w samorządach by się znalazły na utrzymanie basenu, ale skoro można zarobić to się zarabia. Albo też jesteśmy po prostu społeczeństwem głupim, które nie rozumie, że przez zdrowe wychowanie +hodujemy+ zdrowe pokolenie, na którego leczenie w przyszłości mniej wydamy. Pomijam odciąganie dzieciaków od różnego rodzaju negatywnych zjawisk, patologii.

Sytuację finansową poprawiłby znaczący, główny sponsor. Jest szansa by ktoś taki się znalazł?

- Mnie się wydaje, że pozyskanie sponsora mogą spowodować dwie rzeczy. Jedna to mniej więcej takie wyniki jakie pływanie miało w latach 2005-2006, bo to przyciąga uwagę. To jest wtedy produkt, przy którym warto się pokazać. Druga wymagałby bardzo dużego wysiłku ze strony związku, który musiałby stworzyć taki program promocji swojej dyscypliny lub zjawiska prospołecznego, który zainteresuje dużą firmę. Woda kojarzy się z wieloma pozytywnymi, zdrowotnymi rzeczami. Do tego trzeba by było zatrudnić dobrego fachowca. Ściągnięcie sponsora pewnie jest możliwe. Otwierając protokóły zawodów z imprez zagranicznych widzę,że roi się tam od logotypów różnych firm. To samo jest na witrynach internetowych pływackich federacji innych państw. U nas tego nie ma.

Czy przyszłoroczne mistrzostwa Europy na krótkim basenie, które odbędą się w Szczecinie, mogą pomóc w wyjściu z kryzysu?

- Taka impreza na pewno powoduje ożywienie. Historycznie patrząc gospodarze, że tak powiem, czują się mocni. Choć oczywiście nie zawsze przekłada się to na wyniki. W ubiegłym roku mistrzostwa były w Turcji i oni nic nie zdobyli. Wiadomo, jak się nie ma czym walczyć to się nic nie zdziała. Jednak w przypadku ambitnych zawodników jak Czerniak, Korzeniowski, Kawęcki wiadomo, że prestiżowo się przyszykują do tej imprezy. Ponadto grudniowy ich termin, na pół roku przed igrzyskami, jest bardzo ciekawy.

Najbliższą dużą imprezą są sierpniowe mistrzostwa Europy w Budapeszcie. Ile medali zdobędzie polska reprezentacja?

- Maksimum cztery. Na powtórkę sprzed czterech lat, kiedy w mistrzostwach Europy także w Budapeszcie zdobyliśmy osiem medali, w tym pięć złotych, nie ma szans.

W 2006 roku po złoto sięgnął między innymi Bartosz Kizierowski. Czy teraz dokona tego jego podopieczny Konrad Czerniak?

- To byłoby piękne. Zobaczymy.

Rozmawiał Wojciech Kruk-Pielesiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama