Reklama

Reklama

Skorża: Wierzę w awans

Maciej Skorża z optymizmem patrzy na czwartkowy rewanż w Pucharze UEFA z Tottenhamem. - Nie chce mi się wierzyć, aby pucharowa przygoda Wisły zakończyła się już w czwartek - powiedział.

Z drugiej jednak strony krakowski szkoleniowiec z ogromnym uznaniem wyrażał się o ekipie Juande Ramosa. - Nasze przygotowania przebiegają pod znakiem wyciszenia się, chcemy należycie się skoncentrować i odciąć od wszelkich spekulacji w mediach, że nasz rywal jest w słabej formie - stwierdził. -Jestem daleki, aby uważać Tottenham za łatwego przeciwnika.

To drużyna budowana rozsądnie, dokonano dobrych transferów i jest tylko kwestią czasu, gdy zacznie odgrywać znaczącą role w angielskiej piłce. Mam nadzieję, że to przełamanie nie nastąpi w czwartek. My zrobimy wszystko, aby awansować. Jesteśmy optymistycznie nastawiani do tej konfrontacji, podbudowani ostatnimi wynikami. Mamy też w pamięci niezłe występy w meczach pucharowych przed własną publicznością.

Reklama

Potrafiliśmy poradzić sobie z Beitarem, pokonaliśmy też - choć bez awansu - Barcelonę. Liczę, że te wszystkie elementy plus dobra taktyka, sprawi, że wywalczymy to, co jest naszym celem od roku. Nie chce mi się wierzyć, że przygoda z europejską piłką Wisły zakończy się w już czwartek.

Skorża zapewnił też, że ma już gotową "jedenastkę" na to spotkanie. Oczywiście jej nie zdradził. Najprawdopodobniej będzie ona wyglądać następująco: Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Cleber, Junior Diaz - Boguski, Sobolewski, Cantoro, Jirsak, Piotr Brożek - Paweł Brożek.

Skorża jest obecnie w komfortowej sytuacji, bo - oprócz Konrada Gołosia - ma do dyspozycji wszystkich zawodników. Wczoraj trenował już Andrzej Niedzielan, który w poniedziałek miał wolne, ze względu na problemy żołądkowe.

- To będzie szybki mecz, nie taki, jak w naszej lidze, gdzie jest czas, aby wrócić do obrony. Dlatego nie możemy pozwolić sobie na żaden błąd, bo potem trudno będzie go naprawić.

Skorża liczy się też ze scenariuszem, że o wyniku mogą rozstrzygnąć rzuty karne. - Dwa razy w mojej pracy z Wisłą o awansie rozstrzygały jedenastki i za każdym razem chętnych do ich wykonania trzeba było szukać ze świecą. Może więc już przed meczem wyznaczę tych, którzy będą strzelać. W tym przypadku o powodzeniu decyduje przede wszystkim psychika.

Grzegorz Wojtowicz, Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy