Reklama

Reklama

Skorża wie jak zaskoczyć Lecha

Wszystkie bilety na szlagierowy mecz Legii z Lechem rozeszły się błyskawicznie. Na nowym stadionie przy Łazienkowskiej zasiądzie ponad 20 tysiące kibiców. Trener warszawskiego zespołu - Maciej Skorża zapowiada walkę o zwycięstwo: - Lech ma więcej atutów w ofensywie, ale mam pomysł jak zaskoczyć poznaniaków - stwierdził na konferencji prasowej.

- Wygrana w Szczecinie bardzo nas podbudowała. Każdy wie, w jakiej sytuacji znajdowała się drużyna. Ponadto, chcemy zdobyć Puchar Polski i wyeliminowanie Pogoni było bardzo ważne. Widziałem postęp w grze zespołu podczas meczów w Lubinie i w Szczecinie. Z Zagłębiem przegraliśmy pechowo po niezłym występie. Przeciwko "Portowcom" w ofensywie wyglądaliśmy zdecydowanie lepiej. Starcie z Lechem rozegra się w sferze mentalnej, nie możemy sobie pozwolić na dekoncentrację.

- Mamy pewne problemy w przedniej formacji. Liczymy na Takesure'a, jest cień szansy, że on wyzdrowieje. Cieszę się, że jest pewna stabilizacja w obronie. W Szczecinie drugi raz z rzędu w środku obrony zagrali Astiz i Choto. Tam nie straciliśmy gola. Współpraca między Ivicą i Arielem Borysiukiem jest coraz lepsza. Nasz kapitan ostatnio zaliczył piękną asystę. Mamy swoje atuty. Oczywiście starcie z Lechem będzie trudne. Być może "Kolejorz" ma więcej atutów w ofensywie, ale mam pomysł jak zaskoczyć poznaniaków. To będzie mecz walki, dlatego nie spodziewam się wielkiego widowiska. W poprzednich sezonach szlagiery bardziej przypominały partię szachów, a dominowała walka w środku pola. Może być jednak odwrotnie. Szybko zdobyta bramka może zmienić scenariusz.

Reklama

Kostia przy jednej z interwencji w Lubinie nabawił się drobnej kontuzji. Prawdopodobnie będzie gotowy do meczu. Na pewno nie będziemy mogli skorzystać z Szałachowskiego. Przydatność Chinyamy ocenimy po czwartkowych zajęciach.

Wszyscy mamy podwyższone ciśnienie. Czuję, że zbliżamy się do "ściany" i musimy zdobywać punkty. Mierzymy się z mistrzem, ale gramy u siebie, przy własnej publiczności. To bardzo duży atut.

Nie chcę komentować sytuacji Iwańskiego w reprezentacji. Nie sądzę, aby klub chciał dodatkowo ukarać Macieja. Dużo spadło na niego, ale on ma silny charakter i sobie z tym poradzi.

Czuję coraz większą presję i na pewno moja sytuacja nie jest komfortowa.

Piątkowy mecz z Lechem jest najważniejszy w mojej dotychczasowej przygodzie z Legią. Drużyna przejdzie poważny test, ponieważ gramy z mistrzem Polski. Jestem jednak optymistą. Mam nadzieję, że zobaczymy zespół walczący i strzelający gole.

W Lubinie Kostia pokazał, że jest wartościowym zawodnikiem. Nie muszę bać się o jego brak doświadczenia. On jest gotowy, aby pełnić rolę bramkarza numer 1. Decyzję podejmę po treningu. Mam swojego faworyta.

Pamiętam sytuację z ubiegłego sezonu, kiedy jechałem z Wisłą Kraków do Wronek na starcie z Lechem, który miał rozbitą drużynę. Mówiono, że tamto spotkanie wyłączy "Kolejorza" z wyścigu po mistrza. Jednak stało się inaczej. Poznaniacy, którzy mieli olbrzymią stratę, ograli nas, a później sięgnęli po tytuł.

W meczu z Lechem interesują nas tylko trzy punkty. Tracimy dwa "oczka" do "Kolejorza". Gramy z drużyną, która pozostaje kandydatem numer jeden do tytułu mistrzowskiego. W piątkowym meczu musimy zagrać "na maxa", a trzy punkty mogą okazać się bezcenne.

Z szerokiej grupy młodych zawodników wybrałem dwóch, których nie chciałem wypożyczać - Michałów Kucharczyka i Żyro. "Kucharz" prezentował się coraz lepiej. We Francji pokazał, że jego umiejętności idą w górę. On szybko sobie poradził z przeskokiem z II ligi. Wykorzystał szansę, jaką była kontuzja Chinyamy . Jego postawa jest budująca, a każdy kolejny występ w pierwszej drużynie jest coraz lepszy. Oby w piątek strzelił pierwszego gola w Ekstraklasie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne