Reklama

Reklama

Skorża tłumaczy dlaczego ukarał piłkarzy

We wtorek Maciej Iwański, Jakub Wawrzyniak i Piotr Giza zostali przesunięci do zespołu Młodej Ekstraklasy. Pięciu piłkarzy Legii zostało ukaranych finansowo. Czy metoda trenera Macieja Skorży będzie skuteczna, okaże się w sobotnim meczu z Zagłębiem w Lubinie.

- Powodem ich ukarania była zbyt duża dysproporcja pomiędzy potencjałem tej trójki piłkarzy, a tym co prezentują na boisku. W przypadku Iwańskiego zadecydowało również odmienne od mojego spojrzenie, na tworzenie dobrej atmosfery w szatni - uzasadnił swoje decyzje Skorża na czwartkowej konferencji prasowej. "Oczekuję, że będzie to tylko czasowe rozwiązanie, ponieważ nie skreślam tych zawodników.

Po fatalnych występach swoich podopiecznych, Skorża próbował wstrząsnąć zespołem. Po pięciu kolejkach stołeczna drużyna ma na koncie zaledwie dwa zwycięstwa i trzy porażki. Bezpośrednim impulsem do ukarania zawodników była ostatnia przegrana w Chorzowie z Ruchem (0-1) i kłótnia, do której doszło w szatni gości w przerwie meczu.

Reklama

- To były jedne z najtrudniejszych decyzji w mojej karierze trenerskiej. Jestem jednak pewien, że te kary dobrze wpłyną zarówno na zespół jak i na ukaranych piłkarzy. Takie decyzje były nieodzowne. Zauważyłem na treningach, że to już wpłynęło na resztę zespołu. Musimy tworzyć drużynę głodną sukcesu - podkreślił szkoleniowiec.

Kary finansowe zostały nałożone na Piotra Gizę, Macieja Rybusa, Ariela Borysiuka, Takesure'a Chinyamę i Jakuba Rzeźniczaka. Ten ostatni poniósł konsekwencje czerwonej kartki z poprzedniego meczu. Natomiast napastnik z Zimbabwe odpowiada za nadwagę.

- To nieprawda, że któryś z zawodników został przyłapany w nocnym klubie. Dementuję plotki, że chodzi o niesportowy tryb życia. Chodzi o nieprzestrzeganie pewnych procedur, które obowiązują w szatni, takich jak utrzymywanie wagi i innych - tłumaczył Skorża.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w warszawskim zespole istnieje podział na piłkarzy zagranicznych i polskich. Pojawiły się zarzuty, że obcokrajowcy traktowani są ulgowo.

- Nie sądzę, aby którykolwiek z podstawowych zawodników nie wywalczył sobie miejsca w składzie na zdrowych zasadach. W pewnych przypadkach mam nieco więcej cierpliwości, ale to wynika z problemów z aklimatyzacją nowych zawodników - przyznał Skorża.

- Skłamałbym też, jeśli bym powiedział, że zespół tworzy monolit, bo istnieje choćby bariera językowa. W szatni brakowało mi jednak atmosfery walki. U wielu piłkarzy nie widziałem błysku w oku - dodał.

Szkoleniowiec ma nadzieję, że kary dobrze wpłyną na cały zespół, a trójka zesłanych do Młodej Ekstraklasy wkrótce wróci do pierwszej drużyny.

- Wierzę, że powrót tych zawodników również będzie pozytywnym impulsem dla zespołu. Nie liczę, że ci piłkarze będą potem walczyli dla mnie, czy też mnie lubili. Oczekuję, że będą "umierali na boisku" dla Legii i szanowali mnie za dobre wyniki - zaznaczył Skorża.

Czy wstrząs przyniesie pożądany skutek, będzie można przekonać się po sobotnim meczu (godz. 18.15) w Lubinie. W tym spotkaniu będą mogli już zagrać dwaj kontuzjowani dotąd obrońcy - Inaki Astiz i Tomasz Kiełbowicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje