Reklama

Reklama

Skorża: Jesteśmy mocno zdenerwowani

- Z przygotowania fizycznego drużyny jestem zadowolony. Nie sądzę, żeby pod tym względem piłkarze Arki wyglądali lepiej od nas. Po prostu szwankuje nasza skuteczność - analizował przyczyny porażek z Bełchatowem i Arką trener Maciej Skorża. - Czy spodziewam się reakcji nerwowych władz klubu? Jestem trenerem i spodziewam się wszystkiego, co może trener się w takiej sytuacji spodziewać.

- Cóż, jesteśmy w niewesołej sytuacji. Po dwóch meczach to, co ciężko wypracowaliśmy na jesieni roztrwoniliśmy i wróciliśmy do punkty wyjścia. Od następnej kolejki będziemy gonić, a nie uciekać - podkreślał Skorża. - Musimy się odnaleźć w nowej sytuacji odzyskać skuteczność. To największa bolączka. W dwóch meczach nie strzeliliśmy żadnej bramki, dawno nie pamiętam takiej sytuacji. A mieliśmy przecież mnóstwo sytuacji i z 3 i z 5 metra. Gdybyśmy ten najważniejszy krok zrobili, to pewnie mecz by się odmienił. Tymczasem jeden błąd w obronie, bramka dla Arki i nieszczęście gotowe.

Reklama

- Przez tę porażkę znaleźliśmy się w nieciekawej sytuacja już na początku rundy. Nie możemy teraz zwiesić głów, przed nami 11 meczów, w których będziemy walczyć o mistrzostwo - już teraz mobilizował piłkarzy trener.

Maciej Skorża nie zgadza się, że przygotowania fizyczne okazały się nietrafione. - Z przygotowania drużyny jestem zadowolony. Wystarczy, żeby w Bełchatowie Diaz strzelił z trzech metrów do pustek bramki, albo Marcelo, czy ktokolwiek wykorzystał znakomitą sytuację w meczu z Arką i pewnie byłaby inna rozmowa. To nie jest kwestia braku szybkości, bo nie widziałem, żeby Arka pod tym względem wyglądała lepiej, niż my - argumentował trener Wisły.

Co zatem w Wiśle szwankuje?

- Wyglądamy słabo pod względem zgrania, czucia się na boisku. Nie da się oszukać, że kluczowej osoby wypadły z rytmu - jak Radek Sobolewski, który ostatni mecz rozegrał 26 września, więc miał pięć miesięcy przerwy, Paweł Brożek też miał dłuższa przerwę. Dlatego brakuje nam płynności w grze, mechanizmów tworzenia gry - analizował Maciej Skorża.

- Owszem, bałem się o przygotowanie fizyczne, bo w Turcji mało trenowaliśmy przez kontuzje, ale później to się poprawiło i udało się zespół przygotować należycie - zapewniał. - Nasza gra z meczu na mecz będzie wyglądać coraz lepiej, ale dzisiaj jesteśmy mocno zdenerwowani tym, co się stało.

Na koniec przesłanie trenera Skorży do kibiców: - Niech kibice spojrzą na miejsce, jakie rok temu zajmowaliśmy w tabeli i niech nie tracą wiary. Mam nadzieję, że na Rynku będą krzyczeli to samo, co w zeszłym roku.

Michał Białoński, Kraków

Czytaj też:

Wisła Kraków - Arka Gdynia 0-1

Głowacki: Liczę, że nie będzie trzęsienia ziemi

Pasieka: To nie jest niespodzianka

Dowiedz się więcej na temat: skuteczność | mecz | Maciej Skorża | arka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje