Reklama

Reklama

Skoda MTB: Ucieczki faworytów

Maja Włoszczowska (Halls Profesional MTB Warszawa) wśród seniorek i Marek Galiński (CCC Polsat Polkowice) w rywalizacji seniorów wygrali pierwsze zawody z cyklu SkodaAUTO Grand Prix MTB w Chodzieży.

"Pszczółka" wyprzedziła na mecie Karolinę Kozelę (niezrzeszona) o ponad dwie minuty i o ponad trzy swoją koleżankę z grupy Annę Szafraniec. "Diabeł" był lepszy o prawie trzy minuty od dobrze znanego na polskich trasach Ukraińca Siergieja Rysenki. Trzeci przyjechał Marcin Karczyński (Halls Profesional MTB Warszawa).

Reklama

Zobacz WYNIKI zawodów w Chodzieży

Zwycięstwo naszego najbardziej utytułowanego "górala" nie jest żadnym zaskoczeniem. "Diabeł" rządzi na polskich trasach od lat i jest zdecydowanym faworytem do kolejnego, dziewiątego już zwycięstwa w Grand Prix.

Triumfatorka dwóch ostatnich edycji zawodów organizowanych przez Czesława Langa tydzień temu rozpoczęła starty w Pucharze Świata od 13. miejsca, ale w Polsce - przynajmniej na razie - nie ma sobie równych.

- Gratulacje! Było łatwiej czy trudniej niż się Pani spodziewała?

- Poza trochę nerwowym początkiem, spowodowanym kraksą na starcie, wszystko potoczyło się tak jak się tego spodziewałam. Już w połowie pierwszej rundy odjechałam rywalkom - relacjonuje Maja Włoszczowska.

- Przybyły jakieś siniaki?

- Nie. Przynajmniej na razie nic mnie nie boli...

- Trasa rzeczywiście była tak wymagająca, jak wynikało to z zapowiedzi?

- Zawody okazały się znacznie bardziej wymagające niż przewidywałam. Była upalna pogoda, a trzeba było jechać w odkrytym terenie. Podłoże w wielu miejscach było piaszczyste, poza tym nie było gdzie choć trochę odpocząć. Podjazdy i zjazdy wprawdzie nie były długie, ale szybko po sobie następowały.

- Sprawdziła się nowa formuła ze skróceniem trasy?

- Z góry było wiadomo, że to dobre rozwiązanie dla kibiców, a znacznie gorsze dla kolarzy. Dla mnie było zbyt monotonnie, bo lubię urozmaicony teren. Jednak tak jak w każdej innej dyscyplinie sportu, tak i w kolarstwie, warunki dyktują kibice i nie ma co narzekać, tylko to zaakceptować.

- Niestety na razie jednak nie można liczyć na podobną frekwencję, jak w Houffalize.

- Na Pucharze Świata w Houffalize nie dość, że było dwadzieścia osiem tysięcy widzów, to jeszcze musieli kupić bilety... Rzeczywiście atmosfera była wspaniała. W Chodzieży przyznam, że nie oglądałam się na boki, ale cały czas słyszałam kibiców.

- Oglądała Pani zawody seniorów?

- Tylko początek, bo później pojechałyśmy jeszcze na mały trening. Ale widziałam jak Marek Galiński pokazuje klasę i ucieka reszcie.

Rozmawiał Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje