Reklama

Reklama

Skoczkowie i artyści dzieciom

W obecności blisko 20 tysięcy widzów Reprezentacja Artystów Polskich pokonała w sobotę na Stadionie Śląskim drużynę skoczków narciarskich 4:2 (2:1) w towarzyskim w meczu piłkarskim zorganizowanym przez Fundację Izy i Adama Małyszów "Wystarczy chcieć" oraz Art. Sport Fundację. Po spotkaniu na konferencji w katowickim hotelu "Novotel" humory dopisywały zarówno wygranym jak i pokonanym.

- Mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili. Dla nas nie było to dobre spotkanie. Jesteśmy zachwyceni goszcząc tutaj w Polsce i biorąc udział w takim wspaniałym przedsięwzięciu. Za tydzień w Zakopanem zrewanżujemy się na skoczni - żartował trener polskich skoczków Heinz Kuttin. - Taki rewanż na skoczni mógłby być dla nas imprezą jednorazową - odpowiedział na "zaczepki" Austriaka Olaf Lubaszenko.

Zobacz prawie 100 zdjęć z tego widowiska.

Reklama

- Myślę, że przeciwnik był dla nas dzisiaj za mocny. Oni są na tym poziomie, że mogliby już występować profesjonalnie - chwalił ekipę RAP-u Martin Schmitt. - Najważniejsze, że sędzia (Michał Listkiewicz - przyp. red.) nie wypaczył wyniku spotkania - ponownie żartował Olaf Lubaszenko.

Radości z występu w takim meczu nie ukrywał Adam Matysek. - Wiele lat grałem w piłkę, jednak teraz dopiero pierwszy raz wystąpiłem na Stadionie Śląskim, przed taką wspaniałą publicznością. Przeciwnik potraktował mnie surowo, ale jakby to powiedział Adam dzisiaj "wiaterek nie był za dobry" - wyznał były golkiper "biało-czerwonych", który gościnnie strzegł bramki reprezentacji skoczków.

Adam Małysz, imponujący wśród skoczków grą w środku pola, podziękował wszystkim za udział w tym przedsięwzięciu - Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie. Skoki to moja praca i przyjemność, a piłka jest moim wielkim hobby - przyznał trzykrotny mistrz świata, który zdradził sposób komunikacji w zespole skoczków. - W szatni ustalaliśmy wszystko językiem migowym i trochę po angielsku, a na boisku to już bywało różnie - ujawnił Małysz, który żałował, że w ekipie skoczków nie pojawił się Sven Hannawald. - Szkoda, że zabrakło Svena, który ma obecnie lekkie kłopoty ze zdrowiem. Postaramy się mu zrobić jakąś niespodziankę. Wierzymy, że za rok znów zaszczyci nas swoją obecnością - dodał najlepszy polski skoczek.

Wdzięczności nie ukrywała przedstawiciel zarządu Fundacji Art. Sport, Weronika Marczuk-Pazura. - Odnieśliśmy wspaniały sukces organizacyjny. Oficjalnie jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc w organizacji tego spotkania. W tym roku naprawdę nie mieliśmy problemów z obsadą. Wszyscy zaproszeni sami bardzo chcieli przyjechać - podkreśliła Weronika Marczuk-Pazura.

Zadowolenia nie ukrywali także główni bohaterowie sportowej strony spotkania, czyli autor dwóch goli dla RAP-u Marcin Dorociński oraz świetnie spisujący się w bramce zwycięzców Maciej Dowbor.

- Takie występy to czysta przyjemność. Dzisiaj pokonaliśmy skoczków, ale prawdziwymi zwycięzcami są dzieci. One są najważniejsze i to jest ich święto - wyznał Dorociński. - Stadion Śląski to najcudowniejsze miejsce dla każdego kibica sportu w Polsce. Frekwencja spięła nas mocno w gardłach. Cieszę się z zaangażowania tylu osób w to spotkanie. Działalność charytatywna to rzecz, na którą wszyscy możemy się zdobyć - podkreślił Maciej Dowbor.

Dochód z tego meczu zostanie przekazany warszawskiemu Szpitalowi Onkologicznemu im. Michałowicza oraz na akcję "Chcemy być wysportowani" , dzięki której szkoły są zaopatrywane w niezbędny sprzęt sportowy.

Patronem medialnym tej wspaniałej imprezy była INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje