Reklama

Reklama

Sesja MKOL z udziałem Rosjan. "Nie są oni przedstawicielami swojego kraju"

Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie widzi przeciwwskazań co do udziału Rosjan w najbliższej sesji organizacji. Ich zdaniem Jelena Isinbajewa i Szamil Tarpiszczew w czasie obrad nie reprezentują swojego kraju, więc nie ma powodów, dla których mieliby nie brać w nich udziału.

Rosja ma obecnie dwóch członków w MKOl - dwukrotną mistrzynię olimpijską w skoku o tyczce Jelenę Isinbajewą oraz byłego tenisistę i trenera Szamila Tarpiszczewa. Natomiast zasiadający przez wiele lat w tym gremium Witalij Smirnow jest obecnie honorowym członkiem MKOl.

"Zgodnie z Kartą Olimpijską członkowie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nie są przedstawicielami swojego kraju w MKOl" - powiedział rzecznik tej organizacji w odpowiedzi na pytania agencji Reuters, dotyczące udziału rosyjskich członków MKOl w obradach.

Reklama

"Wręcz przeciwnie, są wybierani jako osoby indywidualne przez MKOl, a następnie delegowani jako ambasadorowie MKOl do organizacji sportowych w swoim kraju" - dodał.

MKOl organizuje posiedzenie zarządu i sesji od środy do piątku. Jego członkowie osobiście uczestniczą w obradach w Lozannie lub dołączają w trybie online.

Od czasu inwazji zbrojnej na Ukrainę w lutym, którą Moskwa nazywa "specjalną operacją wojskową", wiele organizacji sportowych przeniosło wydarzenia planowane w Rosji i zawiesiło rosyjskie drużyny lub sportowców, a sponsorzy zerwali w ramach protestu kontrakty.

MKOl zalecił, aby wydarzenia w Rosji zostały odwołane lub przeniesione, a rosyjscy i białoruscy sportowcy nie brali w nich udziału ani nie rywalizowali pod neutralną flagą.

Nie nałożono jednak sankcji na Rosyjski Komitet Olimpijski i jego kierownictwo, podobnie jak na rosyjskich członków MKOl.

"(...) Narodowe Komitety Olimpijskie, członkowie MKOl i działacze krajowi, którzy nie popierają wojny, nie są odpowiedzialni za decyzje swojego rządu i są chronieni" - powiedział rzecznik.

"MKOl nadal uważnie monitoruje sytuację i zastrzega sobie prawo do dostosowania środków w zależności od dalszego rozwoju sytuacji" - dodał. (PAP)

bia/ krys/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL