Reklama

Reklama

Sensacyjna klęska "polskiej" Borussii w Bundeslidze

Borussia Dortmund, z trzema polskimi piłkarzami w składzie, przegrała w meczu 2. kolejki niemieckiej ekstraklasy z 1899 Hoffenheim 0-1. Z trzech punktów cieszył się Bayern Monachium, a z trzech goli Holender Klaas-Jan Huntelaar z Schalke 04 Gelsenkirchen.

Broniąca tytułu drużyna z Dortmundu zaczęła sezon imponująco (3-1 z HSV), ale w sobotę dość nieoczekiwanie przegrała. Jedyną bramkę zdobył w dziewiątej minucie pięknym strzałem z rzutu wolnego Bośniak Sejad Salihovic.

Najbliżej wyrównania był Brazylijczyk Felipe Santana, po którego uderzeniu piłka trafiła w słupek, natomiast w poprzeczkę strzelił głową chorwacki napastnik Ivan Perisic.

Całe spotkanie w barwach Borussii rozegrali Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski, a Jakub Błaszczykowski pojawił się na boisku w 54. minucie, zmieniając gwiazdę mistrza Niemiec Mario Goetzego.

Reklama

"Przez większą część gry zdecydowanie dominowaliśmy, stworzyliśmy sporo sytuacji podbramkowych, a jedyne czego nam zabrakło, to by piłka wpadła do siatki. Z jednej strony nie mamy sobie wiele do zarzucenia, a z drugiej w futbolu liczą się gole, a my dziś ich nie zdobyliśmy, co musi smucić" - ocenił bramkarz Borussii Roman Weidenfeller

Z polskich piłkarzy występujących na niemieckich boiskach najwięcej powodów do zadowolenia miał Eugen Polanski. Niedawny debiutant w kadrze trenera Franciszka Smudy rozegrał cały mecz, a jego FSV Mainz pokonał na wyjeździe SC Freiburg 2-1 i z kompletem punktów prowadzi w tabeli.

Sześć punktów w dwóch spotkaniach wywalczył również Hannover 96 (2-1 z FC Nuernberg), ale Artura Sobiecha zabrakło w kadrze na to spotkanie, podobnie jak Mateusza Klicha, który występuje w VfL Wolfsburg.

"Wilki" uległy Bayernowi Monachium 0-1, a gola na wagę trzech punktów zdobył w doliczonym przez sędziego czasie gry Brazylijczyk Luiz Gustavo.

Gospodarze, a szczególnie ich trener Felix Magath, mieli spore pretensje do arbitra, który nie uznał gola po strzale Patricka Helmsea, choć piłka przekroczyła linię bramkową. "Szkoda, że sędzia widział co innego niż wszyscy" - przyznał nieszczęśliwy strzelec.

"Mieliśmy sporo szczęścia, ale zabieramy do domu trzy punkty" - zaznaczył francuski skrzydłowy Bayernu Franck Ribery.

W smutnych nastrojach wracać będą z Gelsenkirchen do Kolonii piłkarze FC Koeln, a wśród nich Sławomir Peszko i Adam Matuszczyk. Co prawda ich zespół prowadził po bramce Lukasa Podolskiego, ale później gospodarze pięciokrotnie trafili do siatki. Bohaterem spotkania został Holender Klaas-Jan Huntelaar, który popisał się hat-trickiem.

Peszko rozpoczął mecz w podstawowym składzie, ale opuścił plac gry w 56. minucie, natomiast Matuszczyk pojawił się na nim na ostatni kwadrans.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy