Reklama

Reklama

Seks a sport...

Już za kilka dni piłkarze z klubów ekstraklasy wyjadą na zagraniczne zgrupowania, aby szlifować formę przed rundą wiosenną. Dla wielu z nich rozłąka z życiową partnerką jest poważnym problemem.

Już za kilka dni piłkarze z klubów ekstraklasy wyjadą na zagraniczne zgrupowania, aby szlifować formę przed rundą wiosenną. Dla wielu z nich rozłąka z życiową partnerką jest poważnym problemem.

Czy długotrwała rozłąka z partnerem wpływa na jego postawę podczas zawodów? - zapytaliśmy seksuologa prof.Zbigniewa Lwa-Starowicza.

- Przed każdymi zawodami sportowymi, olimpiadami podkreślam to samo - są wyniki badań naukowych przeprowadzone w gronie sportowców i z nich wynika jednoznacznie, że dla większości sportowców aktywność seksualna jest bardzo ważna praktycznie do zawodów. Mały procent, co dziesiąty akcentuje potrzebę celibatu - bo to mu akurat pomaga. Dla tych sportowców, którzy odczuwają potrzebę seksu brak partnerki może powodować pewien dyskomfort, rozdrażnienie i może przekładać się na wyniki sportowe. Dlatego teraz trenerzy starają się ułatwiać sportowcom spotkania z ich partnerkami.

Reklama

INTERIA.PL: - A co z zalecaniem wstrzemięźliwości seksualnej przed zawodami, meczami?

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz: - W zasadzie lekarze nie zalecają wstrzemięźliwości. Na większość sportowców celibat wcale nie działa korzystnie.Oczywiście jeśli sportowiec nie odczuwa potrzeb seksualnych i uważa, że seks nie jest mu potrzebny, po prostu tego seksu nie uprawia.

INTERIA.PL: - W jaki sposób wysiłek fizyczny wpływa na sprawność seksualną sportowców?

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz: - Sama aktywność, duża aktywność sportowa wpływa pozytywnie na seks i dlatego sportowcy mają na ogół udane życie seksualne. Treningi są dostosowane do możliwości organizmu danego sportowca, a poza tym oni bardzo szybko się regenerują, przecież nie trenują całą dobę. A ta sprawność fizyczna ma duże znaczenie dla seksu.

INTERIA.PL: - Ile prawdy jest w historii o sportsmenkach z byłego NRD, które celowo zachodziły w ciążę przed zawodami, ponieważ w pierwszych dwóch miesiącach ciąży w organizmie kobiety wytwarza się substancja, która działa jak naturalny doping, natomiast po zawodach ciąże natychmiast usuwano?

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz: - Potwierdzam, słyszałem o tej historii. To rzeczywiście miało wpływ na wyniki. W czasach NRD sport to nie był biznes, tylko potrzeba prestiżu, pokazania że są najlepsi i dlatego chwytano się takich form i rzeczywiście przynosiły one skutek. W organizmie kobiety następowały zmiany biochemiczne, które przekładały się na sprawność fizyczną, a tym samym na wyniki sportowe.

Rozmawiała: Emilia Chmielińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL