Reklama

Reklama

Sapa: Ścigany od trzech etapów

Marcin Sapa jest niezmordowany. Trzeci raz zdecydował się na ucieczkę w tegorocznym Tour de Pologne. I choć po raz kolejny nie udało mu sie dojechać do mety, uciekienierzy zostali złapani na 30 kilometrów przed "kreską" to wykonał swój plan, czyli wywalczył koszulkę dla najaktywniejszego zawodnika.

W tej klasyfikacji ma 15 punktów i o sześć wyprzedza Hiszpana Andoniego Lafuente z Euskaltela. Teraz przed reprezentantem Polski natrudniejsze zadanie, obronić tę przewagę, a w piątek zabójczy etap z Krynicy Zdroju do Zakopanego, na którym jest sześć premii górskich pierwszej kategorii.

Reklama

- Musi pan bardzo lubić film "Ścigany", w którego ostatniej wersji kinowej wystąpili Tommy Lee Jones i Harrison Ford.

- (Śmiech). Generalnie jestem ścigany już od trzech etapów. Atakuję na samym początku, a dla zawodnika, który uciekał już przez kilka dni, to są najgorsze momenty, jak mówimy - chce "rozerwać nogi". Tym bardziej, że w czwartek od początku było bardzo ciężko, bo jak się mówi po kolarsku były "wymiany". Na dalszych kilometrach nogi zaczynają jednak lepiej pracować, bo ubytki w mięśniach i zakwasy są już "rozjeżdżone".

Niestety, znowu brakło, żeby dojechać do mety, ale według mnie dzisiaj było najlepsze towarzystwo w ucieczce, bo wszyscy zgodnie współpracowali, nikt nie udawał, nikt się nie obijał. Jestem zadowolony i chcę podziękować kolegom z ucieczki.

- Dzisiaj, w porównaniu ze środą, pańska praca nie poszła na marne.

- Plan miałem nieco inny. Wczoraj przecież zdobyłem dosyć dużą przewagę w klasyfikacji najaktywniejszych i w czwartek chciałem trochę odpocząć w peletonie, ale siła wyższa, anulowano wyniki etapu i znowu musiałem walczyć o punkty na lotnych premiach. W piątek na pewno nie będzie łatwo, ale dam z siebie wszystko, żeby dowieźć koszulkę do mety.

- No właśnie, w piątek czeka kolarzy najtrudniejszy odcinek tegorocznego Tour de Pologne, podczas którego zostanie rozegranych sześć premii górskich pierwszej kategorii.

- Ja koncentruję się na koszulce najaktywniejszego. Na samym początku etapu są lotne premie i nie wykluczam, że znowu szybko zaatakuję, by zdobyć kilka dodatkowych punktów.

O trudności tegorocznego Tour de Pologne świadczy fakt, że przed startem czwartkowego etapu, który prowadził z Nałęczowa do Rzeszowa, wycofali się m.in.: Belg Mario Aerts z Silence-Lotto, Szwed Gustav Larsson z CSC Saxo Bank czy Holender Joost Posthuma z Rabobanku, a do mety nie dojechali m.in. - Raul Alarcon ze Scotta, który był tak aktywny w środę, czy Francuz Christophe Le Mevel z Credit Agricole.

Rozmawiał Paweł Pieprzyca, Rzeszów

***

Zobacz zdjęcia z piątego etapu Tour de Pologne!!

Dowiedz się więcej na temat: Tour de Pologne | tour | pologne | de Pologne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje