Reklama

Reklama

Sandomierski ściga Boruca, Szczęsnego i Fabiańskiego

Artur Boruc, Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny, to zdaniem Grzegorza Sandomierskiego najlepsi bramkarze w Polsce. Zawodnik Jagiellonii Białystok uważa, że jest w grupie pościgowej. W niedzielę ma szansę po raz drugi wystąpić w kadrze, przeciwko Mołdawii.

"Znam wartość swoją i rywali z Arsenalu Londyn, Fiorentiny czy Rody Kerkrade. Jestem w grupie pościgowej, za Borucem, Fabiańskim i Szczęsnym. Tak wygląda moja osobista klasyfikacja, ale wierzę, że awansuję. Z drugiej strony nie mam ogromnego ciśnienia związanego z Euro 2012. To przecież nie moja ostatnia szansa w życiu na udział w wielkim turnieju. Będę miał wtedy 23 lata, co dla bramkarza jest wiekiem... gówniarskim" - powiedział PAP Sandomierski.

Reklama

O wyjeździe do klubu zagranicznego jeszcze nie myśli. "Nie jestem jeszcze gotowy, zamierzam dalej bronić w polskiej lidze i dorosnąć sportowo do wyjazdu. Poza tym na razie nie otrzymałem żadnych ofert. Ale co ważne, mamy w Białymstoku fajny zespół, jesteśmy liderem ekstraklasy, a ja na co dzień współpracuję z dobrymi trenerami, nie tylko pierwszym Michałem Probierzem, ale i szkoleniowcem bramkarzy Ryszardem Jankowskim".

Niewiele brakowało aby Sandomierski w ogóle nie zajmował się futbolem. "Chciałem grać w piłkę, ale nie bardzo szło mi w polu, na stoperze. Było blisko usunięcia mnie z klasy sportowej. Na szczęście pojawiła się ostatnia szansa, czyli występy w bramce. Miałem 13 lat, pewne zaległości, ale przekonałem do siebie trenera" - wspominał.

Na zgrupowaniu w portugalskiej miejscowości Quinta do Lago 21-letni Sandomierski rywalizuje z dwa lata starszym Sebastianem Małkowskim z Lechii Gdańsk. "Wcześniej się nie znaliśmy, a tak się złożyło, że mieszkamy w jednym pokoju w hotelu. Na razie nie wiemy, który z nas zagra, trenerzy nic nam nie przekazywali. Karty są otwarte. Jedno nie ulega wątpliwości, przyjemnie jest rywalizować na zielonych boiskach, przy słonecznej pogodzie" - dodał.

Sandomierski ma za sobą jeden występ w reprezentacji, w grudniowym spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną (2:2) w Turcji. "Najbardziej przeżywałem pierwszy obóz z drużyną narodową, kiedy przyjechali Boruc, Żewłakow, Błaszczykowski, czy Lewandowski" - przyznał bramkarz, którego idolem jest Holender Edwin van der Sar. "Imponuje mi doświadczeniem i spokojem. Jego interwencje nie są pod publikę, nie ma nóg wyżej od głowy, ale wszystko z korzyścią dla swego zespołu (w Manchesterze United rywalizuje m.in. z Tomaszem Kuszczakiem - PAP). Może nie jest efektowny, ale efektywny" - uważa.

Grzegorz Sandomierski mierzy 196 cm wzrostu. Pod tym względem znacznie przebił rodziców i rodzeństwo. "Był taki rok, w którym urosłem aż 20 cm. Strasznie mnie wtedy wyciągnęło w górę. W rodzinie nieznacznie niższy ode mnie był dziadek".

Na zgrupowaniu w prowincji Algarve młody bramkarz nie jest jedynym przedstawicielem lidera ekstraklasy. Za szkolenie napastników w reprezentacji Polski odpowiada kolega Sandomierskiego z boiska, 36-letni Tomasz Frankowski. "Zwracam się do niego po imieniu, zresztą sam Tomek powiedział, żeby nie robić głupot i nikt nie mówił per pan".

Z Quinta do Lago - Radosław Gielo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama