Reklama

Reklama

Saidi Ntibazonkiza: Cracovia to dobry zespół

Saidi Ntibazonkiza - nowa nadzieja Cracovii, już niebawem dołączy do swojej drużyny, która od wtorku przygotowuje się do sezonu w holenderskim Zuthpen. Były pomocnik NEC Nijmegen to prawdziwy hit transferowy ekstraklasy. Mówi się, że za jego transfer "Pasy" zapłaciły około 800 tysięcy euro. Pierwszy wywiad z reprezentantem Burundi zaprezentowała oficjalna strona klubu z ulicy Kałuży.

Dotychczas wydawało się, że tylko Polacy mogą mieć trudne do wymówienia nazwiska. Okazuje się, że jednak nie?

Reklama

- (śmiech) Nazywam się Saidi Ntibazonkiza, ale wszyscy wołają na mnie po prostu "Saidi". Moje imię z pewnością wymawia się łatwiej, niż nazwisko.

Co wpłynęło na twoją decyzję, aby grać w naszej drużynie?

- Rozmawiałem z Arkiem (Radomskim; obaj piłkarze znają się doskonale z występów w NEC Nijmegen - przyp.) i powiedział mi, że Cracovia to dobry zespół. Wierzę mu. Bo jeśli Arek mówi mi coś, wiem, że to prawda.

Mówisz, jakbyście się przyjaźnili?

- Tak, jesteśmy bliski przyjaciółmi. Arek jest jak moja rodzina.

Co sądzisz o jego grze?

- To świetny, wręcz nieprawdopodobny piłkarz. To człowiek, po którym widać różnicę w drużynie. Ma wszystko, czego defensywny pomocnik potrzebuje. Był bardzo ceniony w NEC.

Polska liga wydaje się być coraz atrakcyjniejsza dla zawodników grających w Holandii?

- W Polsce jest duża konkurencja, nie znam jednak wszystkich drużyn, więc nie mogę powiedzieć, na jakim poziomie jest wasza Ekstraklasa. Gdy zagram kilka meczów w Cracovii, będę wiedział więcej.

W Polsce gra choćby Joël Tshibamba, którego znasz z NEC..

- Wiem, to mój najlepszy przyjaciel. Teraz zmienił klub i przeszedł do Lecha.

Z nim również rozmawiałeś w sprawie twoich przenosin do Polski?

- Tak. Powiedział mi, że polska liga jest dobra, namawiał, żebym przyjechał i spróbował.

Wolisz strzelać bramki, czy zagrywać kolegom, by to oni zdobywali gole?

- To nie ma znaczenia. Dla mnie najważniejsze jest to, aby drużyna wygrywała. Mogę strzelać ja, ale może to być każdy inny zawodnik.

Kibice Cracovii oglądali w Internecie twoje bramki strzelane w holenderskiej Eredivisie. Która z nich była najważniejsza?

- Najważniejsze gole to te, które dają trzy punkty. Takie bramki cieszą mnie najbardziej.

Jakie są twoje oczekiwania w stosunku do gry w Cracovii?

- Przede wszystkim chcę wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie i grać. Wtedy kolejne cele przyjdą same. Mam nadzieję, że kibice będą zadowoleni z mojej postawy. Słyszałem, że już wkrótce będzie nowy stadion. To dobrze.

Masz swojego ulubionego piłkarza?

- Moim ulubieńcem jest Ronaldo.

Cristiano Ronaldo?

- Nie. Ronaldo z Brazylii - Luis Nazario de Lima. Chciałbym kiedyś grać tak, jak on.

Zabrakło go w składzie "Canarinhos" na Mistrzostwa Świata w Republice Południowej Afryki?

- Tak, szkoda. Mimo to i tak kibicowałem właśnie Brazylii. Gdy odpadła, Mistrzostwa były dla mnie skończone. Dobrze, że turniej odbył się w Afryce, bo to pomogło uwierzyć wielu Afrykańczykom, że są w stanie zrobić wielkie rzeczy. Mam nadzieję, że następnym razem Mundial odbędzie się w moim Burundi (śmiech).

Masz dziewczynę?

- Tak. Niestety na razie nie przyjedzie do Polski. Musi zostać w Holandii ze względu na szkołę.

Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo | bramki | Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje