Reklama

Reklama

Rutkiewicz gotowy na Gliczarów

Czujnie i bez strat przejechał Marek Rutkiewicz pierwsze etapy Tour de Pologne. Kolarz grupy CCC szykuje się do walki w Tatrach. Szczególnie czeka na etap wokół Bukowiny Tatrzańskiej, który - nie tylko jego zdaniem - jest najtrudniejszy w historii wyścigu.

- W Tour de Pologne startuję już po raz dziesiąty, doświadczenia mi nie brakuje. Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że takiego etapu jeszcze nie było - powiedział Rutkiewicz. Ten pogląd podziela m.in. szef ekipy CCC Piotr Wadecki.

Na czym polega wyjątkowość piątkowego odcinka wokół Bukowiny Tatrzańskiej? Wyjaśniając to, Rutkiewicz posłużył się porównaniem ze wspinaczkami na słynny Orlinek w Karpaczu.

- Do tej pory za najcięższy uchodził etap z Jeleniej Góry do Karpacza. Na Orlinek wjeżdżało się sześć-siedem razy, ale potem następował zjazd i 8-10 kilometrów płaskiego odcinka, gdzie można było złapać oddech. Na pętli wokół Bukowiny Tatrzańskiej tego nie ma. Cały czas góra-dół. Mnóstwo zakrętów. Nie ma odpoczynku. Do tego dochodzi trzykilometrowy podjazd w Gliczarowie. Przez 500 metrów ma przewyższenie 25 procent. To jest niesamowita mordęga. Używamy przełożeń takich jak na najtrudniejszych wyścigach we Włoszech. W Polsce trudno o równie ciężką górę, a na Gliczarów będziemy wjeżdżać cztery razy.

Reklama

Według Rutkiewicza, etapy do Karpacza i Bukowiny Tatrzańskiej byłyby jeszcze w miarę porównywalne pod względem skali trudności, gdyby nie dystans. - Dystans robi tę zasadniczą różnicę. Etap do Karpacza liczył 160 kilometrów. Tu będzie prawie 210 kilometrów, na dodatek po równie długim etapie wokół Zakopanego. Wejdzie w nogi. Jeśli jeszcze spadnie deszcz, będzie masakra. Wielu kolarzy nie ukończy wyścigu - zaznaczył.

Jak ocenia swoją formę? - Na 95 procent. Ostatni start miałem w Chinach, gdzie ścigaliśmy się na dużej wysokości. Fizjologowie twierdzą, że po zejściu z gór muszą upłynąć trzy tygodnie, aby był efekt i aby trafić z formą na Tour de Pologne. A więc powinno być dobrze. Pierwszymi płaskimi etapami dochodzę do najwyższej dyspozycji. Myślę, że drugiego dnia w górach, już po etapie do Cieszyna, będę w optymalnej formie. Te najważniejsze etapy znam na pamięć - zakończył kolarz z Olsztyna.

Rutkiewicz kończył osiem razy Tour de Pologne w pierwszej dziesiątce. Raz stanął na podium - był trzeci w 2002 roku. Przed rokiem zajął siódme miejsce, będąc najlepszym z Polaków, obok szóstego Sylwestra Szmyda.

W środę odbędzie się czwarty etap, z Oświęcimia do Cieszyna (177 km). Kolarze są spodziewani na mecie przed godz. 17.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy