Reklama

Reklama

Ruch - Śląsk. Kto do kadry?

W spotkaniu Ruchu ze Śląskiem na boisko wybiegną piłkarze, którzy aspirują do gry z białym orzełkiem na piersi. Zawodników obu drużyn w swoich notesach mają bowiem współpracownicy Leo Beenhakkera. Kto ma największe szanse trafić do kadry? Grzegorz Baran z Ruchu i Sebastian Mila ze Śląska. Ale nie tylko oni...

Kadra czeka

Reklama

Ruch Chorzów wychował już wielu reprezentantów Polski. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska, jak: Arkadiusz Bąk, Bronisław Bula, Andrzej Buncol, Gerard Cieślik, Damian Gorawski, Zygmunt Maszczyk, Krzysztof Warzycha czy w latach przedwojennych; Teodor Peterek oraz Ernest Wilimowski. Jednakże już od kilku lat klub z Cichej nie potrafi się doczekać powołania dla zawodnika "Niebieskich". Być może niebawem to się zmieni, ponieważ kilku piłkarzy aspiruje do tego aby zagrać z białym orzełkiem na piersi.

Podobnie ma się sprawa w Śląsku Wrocław. W klubie tym już od dawna nie przyszedł fax informujący o tym, że któryś z zawodników ma się stawić na zgrupowanie reprezentacji. Wkrótce może to nastąpić.

Trzech kandydatów

Już od wielu miesięcy Grzegorz Baran znajduje się w kręgu zainteresowań selekcjonera Leo Beenhakkera. Zawodnik Ruchu zresztą już zagrał w nieoficjalnym meczu przeciwko zagranicznym gwiazdom naszej ekstraklasy. Zaprezentował się z bardzo dobrej strony przez publicznością w Szczecinie. Można było liczyć, że otrzyma powołanie na któryś z meczów towarzyskich. Tak się jednak nie stało. Baran cały czas jest obserwowany przez trenerów naszej kadry.

Kiedy szkoleniowcem Ruchu był Duszan Radolsky bardzo wychwalał on grę Krzysztofa Nykiela. Słowak uważał, że jak zawodnik nadal będzie się rozwijał to wkrótce upomni się o niego kadra. Obrońca Ruchu z pewnością ma zadatki, aby trafić do bloku defensywy drużyny prowadzonej przez holenderskiego szkoleniowca, a jak wiemy, z tą formacją polska kadra ma największy problem.

W ubiegłym sezonie głośno było o Macieju Sadloku. Utalentowany obrońca przebojem wdarł się do pierwszego składu "Niebieskich" . Jego talent zauważyli menedżerowie lig zachodnich. Był blisko przejścia do angielskiego Fulham Londyn. Młody zawodnik niedawno odzyskał miejsce w składzie i trzeba przyznać, że forma mu wraca. Sadlok jest członkiem kadry młodzieżowej.

Powrót "Seby"

Najbliższy założenia ponownie biało-czerwonego trykotu jest Sebastian Mila, który już niegdyś osiągał sukcesy w reprezentacji, ale po zmianie szkoleniowca i nieudanym wyjeździe piłkarza na zachód, stracił w niej miejsce.

Jego powrót do polskiej ligi okazał się strzałem w dziesiątkę. Śmiało można stwierdzić, że jest jednym z najlepszych zawodników naszej ekstraklasy. Jak za dawnych lat zdobywa gole i systematycznie asystuje przy bramkach zdobywanych przy kolegach. - Wiele zawdzięczamy "Sebie". To głównie jego zasługa, że Śląsk spisuje się tak dobrze w lidze - tłumaczy trener zespołu, Ryszard Tarasiewicz.

Mila jest znakomicie wyszkolony technicznie oraz perfekcyjnie wykonuje rzuty wolne (pamiętny gol w Pucharze UEFA przeciwko Manchesterowi City). Będąc piłkarzem Groclinu Dyskobolia regularnie był powoływany przez selekcjonera kadry narodowej, Pawła Janasa. 26-letni pomocnik miał duży wkład w awans naszej drużyny na ostanie mistrzostwa świata. W ciągu trzech lat gry w reprezentacji wystąpił w 28 meczach i zdobył 6 goli.

Kto wie czy wiosną powołania nie dostanie Janusz Gancarczyk. Pomocnik Śląska jest największym objawieniem zespołu. Spisuje się on nie gorzej niż Mila, a media co rusz dmuchają jego sprawę i domagają się powołania do reprezentacji.

24-letni zawodnik dopiero w tym sezonie zadebiutował w ekstraklasie, a już zdołał uzyskać trzy gole. Sprawdzenie w kadrze jednego z czterech braci Gancarczyków na pewno byłoby warte.

Dowiedz się więcej na temat: kadr | Piersi | Sebastian Mila | Milan Baranyk | reprezentacja Polski | mila | Śląsk | Śląsk | kadry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje