Reklama

Reklama

Rosja dopiero drugi raz bez medalu ME siatkarek

Zaledwie po raz drugi w historii siatkarki Rosji pozostały bez medalu Mistrzostw Europy - wybija w piątek "Sowietskij Sport", komentując odpadnięcie podopiecznych Władimira Kuziutkina z turnieju finałowego ME w Polsce. Gazeta przypomina, że Sbornaja wygrała 17 z 25 mistrzostw Europy.

Zdaniem "Sowietskiego Sportu" czwartkowe spotkanie Rosja - Holandia (2:3) było najlepszym meczem tych ME.

"Holenderki, niesione dopingiem 16-tysięcznej Atlas-Areny w Łodzi, która przemalowała się na kolor pomarańczowy, wściekle walczyły z Rosjankami, choć im samym nic nie było już potrzebne - Holandia wcześniej zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie E" - pisze gazeta.

"Sowietskij Sport" zauważa, że "końcówkę czwartego seta polscy kibice oglądali na stojąco, pomagając naszym rywalkom". "Rosjanki nie wytrzymały - przegrały 19:25, wywołując burzę emocji na trybunach" - wskazuje gazeta i dodaje, że "na tie-break nasze nie zdołały już się pozbierać".

Reklama

"Sowietskij Sport" zaznacza, że liderka reprezentacji Rosji Jekaterina Gamowa zdobyła w czwartek ponad połowę punktów - 37 z 73 - wywalczonych przez Rosjanki.

Także "Sport-Ekspress" odnotowuje, że Sbornej zabraknie w strefie medalowej ME dopiero po raz drugi w historii. Gazeta zwraca uwagę, iż Rosjanki były tak pewna swego, że bilety powrotne do Moskwy miały wykupione dopiero na niedzielę (5 października).

Według "Sport-Ekspressu", jedyną zawodniczką reprezentacji Rosji, której na tym turnieju niczego nie można zarzucić, jest Gamowa. "Jednak na jednej Gamowej daleko nie zajedziesz" - akcentuje gazeta.

Również "Sport-Ekspress" podkreśla wkład polskich kibiców w zwycięstwo Oranje.

"Graliśmy w tej samej atmosferze, co dzień wcześniej (z Polską - PAP). Sala się kołysała, płakała, krzyczała, klęła i triumfowała przy każdym udanym ataku Holenderek. A gdy Manon Flier udanie blokowała Gamową, dosłownie ruszała w taniec" - relacjonuje.

Z kolei "Rossijskaja Gazieta" wraca do czwartkowego meczu Rosji z Polską (1:3), zauważając, że to wtedy dla Rosjanek "wybiła godzina zero".

"Po czterech wygranych z rzędu, w przedostatnim meczu fazy grupowej reprezentacja Rosji spotkała się z gospodarzem turnieju - Polską. Gdybyśmy ograli tego rywala, to problem awansu do play-off byłby rozstrzygnięty. My jednak przywykliśmy stwarzać sobie problemy. Widocznie bez nich nijak się nie da" - pisze dziennik.

"Wszelako trzeba oddać co należne Polkom. Nie jest to już ta drużyna, która wygrała dwa z ostatnich trzech ME. Są to zupełnie różne reprezentacje" - konstatuje "Rossijskaja Gazieta".

Dziennik wyjaśnia, że "w domowym turnieju w ekipie Polek nie ma ani Marii Liktoras, ani Małgorzaty Glinki, ani Doroty Świeniewicz, ani Katarzyny Skowrońskiej; słowem - żadnej z tych, które wykuwały chwałę polskiej siatkówki żeńskiej w ostatnich latach".

"Zebrały jednak bojową młodzież" - dodaje "Rossijskaja Gazieta".

Z Moskwy - Jerzy Malczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL