Reklama

Reklama

Rocznica dramatu Ronaldo

Właśnie minęło dziesięć lat od pamiętnego finału mistrzostw świata w piłce nożnej Francja - Brazylia (3:0). Francuzi świętują, Brazylijczycy przypominają zaś o kontrowersyjnej sytuacji, jaka miała miejsce przed meczem. Piłkarz "Canarinhos", Ronaldo, wyszedł na boisko, mimo że przed spotkaniem miał poważne kłopoty ze zdrowiem.

Napastnik z numerem 9 został w dzień finału odwieziony do szpitala. Został wykreślony z kadry meczowej. Kilka osób zeznało, że piłkarz był w bardzo złym stanie, miał konwulsje i zupełnie nie nadawał się do gry.

Do dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, co dokładnie stało się w Chateau de Grande Romaine, gdzie przebywała wówczas kadra Brazylii.

Nieoczekiwanie jednak Ronaldo znalazł się w kadrze na mecz z Francją, a nawet rozpoczął mecz w pierwszej jedenastce! Nie pomogło to ekipie "Canarinhos", którzy nie byli tego dnia sobą i gładko ulegli Francuzom 0:3.

Reklama

"Na kilka chwil przed meczem taki problem ma duży wpływ na zawodników. Ale jeśli lekarz pozwolił grać Ronaldo, to jak mogliśmy odmówić? Oczywiście sytuacja sprzed meczu miała wpływ na jego postawę i postawę całej drużyny. Wszyscy drżeliśmy o zdrowie Ronaldo" - przyznał były reprezentant Brazylii, Zico.

Magazyn "Lance A+" w 2002 roku opublikował historię, w której napisano, że Ronaldo w trakcie całego turnieju France 1998 otrzymał aż osiem zastrzyków z ksylokainy (środek przeciwbólowy, znany także jako lidokaina. Skutkiem ubocznym są wymioty i drgawki). To właśnie miało osłabić jego system odpornościowy. Pytany o komentarz w tej sprawie piłkarz zdecydowanie zaprzeczył.

Inna wersja zakłada, że Ronaldo wystąpił w finale wyłącznie dlatego, że naciskała na to amerykańska firma produkująca sprzęt sportowy. Z ową firmą indywidualny kontrakt miał właśnie Ronaldo, jak również cała reprezentacja "Canarinhos".

Choć do dziś dokładnie nie wiadomo, co stało się przed pamiętnym finałem, skutki tajemniczej kontuzji Ronaldo są wciąż w pamięci wielu osób.

Zdaniem Mario Zagallo, wielokrotnego trenera Brazylii (prowadził zespół także w 1998 roku), porażka z Francją była najbardziej bolesna w ostatnich 50 latach.

"Mieć tytuł tak blisko i przegrać, to coś bardzo smutnego" - przyznał po latach ówczesny golkiper Brazylijczyków, Claudio Taffarel.

Reklama

Reklama

Reklama