Reklama

Reklama

Robert Korzeniowski: Przy robieniu imprez sportowych nie wymyślajmy prochu

​Utytułowany chodziarz Robert Korzeniowski podkreślił, że jednym z głównych błędów popełnianych przy organizacji dużych imprez sportowych w Polsce jest niekorzystanie z dostępnych wzorców. - Wciąż chcemy wymyślać proch - ocenił czterokrotny mistrz olimpijski.

​Utytułowany chodziarz Robert Korzeniowski podkreślił, że jednym z głównych błędów popełnianych przy organizacji dużych imprez sportowych w Polsce jest niekorzystanie z dostępnych wzorców. - Wciąż chcemy wymyślać proch - ocenił czterokrotny mistrz olimpijski.

- Uważam, że potencjał ludzi, którzy pracowali już przy dużych wydarzeniach, nie jest wykorzystywany. Gdybyśmy organizowali mistrzostwa świata w koszykówce, to trzeba wyciągnąć wnioski z Eurobasketu z 2009 roku - zaznaczył Korzeniowski, który wziął udział w piątkowej debacie w Warszawie poświęconej promocji Polski przez sport. 

Uczestnicy zgodnie stwierdzili, że do optymalnego wykorzystania tej dziedziny pozostało jeszcze dużo do zrobienia. - A przecież promocja poprzez sport to jeden z najprostszych sposobów i jeden z najszybciej zwracających się - przekonywał wiceprezes ds. szkolenia Polskiego Związku Piłki Siatkowej Witold Roman.

Reklama

Z kolei prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber zauważył, że jednym z wyznaczników nowoczesnego kraju są osiągnięcia w sporcie powszechnym oraz wyczynowym.

Do imprez, które - tak jak piłkarskie Euro2012 - mają przyciągać zagranicznych gości debatujący zaliczyli przyszłoroczne mistrzostwa świata siatkarzy i halowe MŚ w lekkiej atletyce oraz mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych w 2016.

Roman zaznaczył, że mimo braku sukcesów męskiej reprezentacji w trzech ostatnich turniejach (igrzyska olimpijskie, Liga Światowa i ME), nie obawia się o frekwencję na trybunach podczas przyszłorocznego mundialu. - Wiemy, czego oczekują kibice i my im taki produkt dostarczymy - zapewnił.

Odpowiadający za kwestie logistyczne przy organizacji Tour de Pologne Adam Siluta podkreślił, że dobrym zabiegiem pod tym względem było umieszczenie pierwszych etapów tegorocznej edycji tego wyścigu kolarskiego we Włoszech. - Co do polskich miast, to z niektórymi dobrze się współpracuje, ale wiele z nich musi się jeszcze sporo nauczyć. Bardzo dużo do zrobienia jest jeszcze np. w stolicy - powiedział.

Poruszono również temat nastawienia firm do sponsorowania wydarzeń sportowych. Zdaniem Korzeniowskiego po obu stronach potrzeba dobrze przygotowanych menedżerów. Słynny chodziarz dodał, że błędem jest wiązanie zawodów z jedną marką. - Jeśli impreza ma się rozrastać, to trzeba mądrze to budować i pozyskiwać kilku sponsorów, bo jeden tego nie udźwignie - zaznaczył.

Według niego firmy nie doceniają potencjału, jaki drzemie w zawodnikach, zaś ci mają jeszcze niewielką świadomość, że sport to biznes. Podobnie uważa sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Krzesiński.

- Wielu sportowców chce do końca życia odcinać kupony od sukcesu i nie zdają sobie sprawy, że po kilku latach zostaną zapomniani. Choć ci z młodszego pokolenia zaczynają to już dostrzegać - podkreślił Krzesiński.

Na zadbanie o sport powszechny, a zwłaszcza stworzenie jak najlepszych warunków dla najmłodszych, zwrócił uwagę prezes stowarzyszenia "Sport Dzieci i Młodzieży" Andrzej Majkowski. - Żeby mieć produkt do promocji, to najpierw trzeba go stworzyć, a polski sport upada. Widać to po wciąż zmniejszającej się liczbie zarejestrowanych klubów oraz coraz mniejszym zainteresowaniem aktywnością fizyczną - zauważył.

Jako element, który mógłby pomóc w rozwoju bazy sportowej senator Andrzej Person wskazał np. zaproponowanie przez samorządy zwolnień z podatków. - Musimy pamiętać o haśle ile państwa w sporcie, tyle sportu w państwie - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL