Rich Piana nie żyje. Słynny kulturysta-celebryta miał 46 lat

Popularny kulturysta-celebryta Rich Piana, który od dwóch tygodni pozostawał w śpiączce po niespodziewanej zapaści zdrowotnej, nie żyje - poinformowała była żona siłacza Sara Piana, publikując na Facebooku wzruszające pożegnanie ze swoim ukochanym.

Jeszcze w środę dziewczyna Piany - Chanel Jansen zdecydowanie dementowała krążące plotki, że jej słynny partner przegrał najważniejszą walkę. - Te informacje są kategorycznie nieprawdziwe. Rich jest w śpiączce, ale żyje i walczy - podkreśliła ostatnia miłość potężnie zbudowanego siłacza.

Reklama

Ważący prawie 150 kg kulturysta, który na Instagramie dorobił się potężnego grona obserwujących, liczącego ponad 1,2 mln osób, zapadł w śpiączkę dwa tygodnie temu. Sportowiec, jak gdyby nigdy nic, w dniu 10 sierpnia nagle upadł w swoim domu i od tego czasu był sztucznie utrzymywany przy życiu.

W ostatnim tygodniu panował istny szum informacyjny na temat stanu zdrowia Piany, ale wpis jego ex-żony rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Zapaść zdrowotna kulturysty była tym większym szokiem, że jeszcze kilka tygodni wcześniej napisał on na Instagramie, że jego celem jest "mieć ramię większe od głowy".

W tej chwili trudno rozstrzygać, co bezpośrednio doprowadziło do śmierci Piany. Zwłaszcza że w zagranicznych mediach pojawia się informacja o możliwej "ukrytej" chorobie byłego Mistera Kalifornii.

Piana był tym kulturystą, który otwarcie przyznawał się do przyjmowania zakazanych substancji na przyrost mięśni. Bez skrępowania wyznał, że sięgał po sterydy od 27 lat, krótko po ukończeniu pełnoletności.

Na anaboliki Piana wydawał tysiące dolarów miesięcznie, ale to nie rujnowało jego finansów, bowiem na imponującej sylwetce dorobił się milionów dolarów.

Jak twierdził portal tmz.com, gdy pacjent trafił do szpitala, policja znalazła w jego pokoju biały proszek na stole i 20 buteleczek ze sterydami.

Fenomen popularności Piany mógł brać się z tego, że z jednej strony nie był hipokrytą ("jeśli chcesz być profesjonalnym kulturystą, to nie masz wyboru" - powtarzał), a jednocześnie dla początkujących naśladowców swoich monstrualnych mięśni starał się być mentorem.

"Jeśli masz wybór pozostać naturalnym czy brać sterydy, wybierz to pierwsze. Nie ma powodów, żeby je brać, bo tylko skrzywdzisz swoje ciało, skrzywdzisz siebie" - tłumaczył.

Jednak zapewniał, że sam w swoim życiu niczego by nie zmieniał... 

"Spoczywaj w spokoju mój drogi mężu" - pożegnała się Sara Piana, kierując specjalne podziękowania i słowa wsparcia dla ostatniej partnerki małżonka Chanel Jansen. "Najszczersze kondolencje dla Ciebie, jesteś aniołem" - dodała.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Rich Piana | Sara Piana | Chanel Janen

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje