Reklama

Reklama

Reprezentacja Świdnicy pokonała Gwiazdy Ekstraklasy

Reprezentacja Świdnicy pokonała w sobotę po rzutach karnych drużynę Gwiazd Ekstraklasy w meczu charytatywnym, w czasie którego zbierane były pieniądze na rehabilitację sparaliżowanego byłego piłkarza Polonii Świdnica - Leszka Makarewicza.

W drużynie gwiazd zagrali m.in. Marcin Żewłakow (PGE GKS Bełchatów), Wojciech Grzyb (Ruch Chorzów), Wojciech Kaczmarek (Cracovia), Błażej Augustyn (Catania) i współorganizator całej imprezy Remigiusz Jezierski (Śląsk Wrocław). W zespole reprezentacji Świdnicy wystąpili m.in. b. zawodnicy tamtejszej Polonii. Na trybunach zasiadło około dwa tysiące widzów.

Zespół gwiazd do przerwy prowadził 2:0, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 3:3 i o zwycięstwie zadecydowały rzuty karne, w których lepsi okazali się świdniczanie - 3:2. W przerwie meczu wśród kibiców przeprowadzona została aukcja m.in. koszulek piłkarzy biorących udział w spotkaniu.

Reklama

Bardzo zadowolony z imprezy był Jezierski, który przyznał, że z powodu trudnego terminu ciężko było zorganizować przyjazd zawodników z ekstraklasy: "Dla jednych to ciągle czas urlopowy, a niektórzy rozpoczęli już przygotowania do nowego sezonu. Cieszę się jednak, że mecz się odbył, bo dla mieszkańców było to wielkie przeżycie, a dla nas dobra zabawa".

Prosto z urlopu do Świdnicy przyjechał m.in. Żewłakow, który zaznaczył, że ani minuty nie wahał się przed przyjęciem zaproszenia: "Teraz wracam do Bełchatowa i szczerze mówiąc nie wiem co się tam wydarzy. Do końca miesiąca mam podpisaną umowę i mieliśmy już wstępne rozmowy z prezesami. Chciałbym zostać, ale mam też swoje oczekiwania i mam nadzieję, że ja spełnię oczekiwania klubu, a on moje".

W imprezie wziął także udział bramkarz Manchesteru United Tomasz Kuszczak, który jednak nie pojawił się na boisku. W rozmowie z PAP zawodnik przyznał, że nie trzeba było go specjalnie namawiać na udział w tego typu spotkaniu. "Akurat byłem we Wrocławiu więc zdecydowałem się przyjechać i pomóc, tym bardziej, że cel był szczytny" - powiedział.

Na aukcję Kuszczak przywiózł swoją koszulkę, która została sprzedana za 650 zł. "Mogło być gorzej, mogło być lepiej, ale nie to jest najważniejsze. Liczy się intencja" - stwierdził.

Pytany o swoją przyszłość w Manchesterze Kuszczak odpowiedział, że jest gotów odejść, "bo chce grać regularnie". "Jeśli uzyskam takie zapewnienia, to zostanę w Manchesterze, ale na dzisiaj nie mam takiej pewności. Póki co wiąże mnie kontrakt, ale kilka rzeczy trzeba będzie omówić i także trener będzie się musiał na to zgodzić. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze i w przyszłym sezonie będę się cieszył piłką każdego dnia" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama