Reklama

Reklama

Rekonstrukcja rządu: członkowie sejmowej komisji sportu o ministrze Biernacie

- Andrzej Biernat to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu - uważa wielokrotny reprezentant Polski w siatkówce Paweł Papke. - Z przykrością muszę powiedzieć, że Donald Tusk zafundował sobie BMW, bo pod takimi słowami kryją się cechy nowego ministra sportu i turystyki - bierny, mierny, wierny - twierdzi natomiast Jan Tomaszewski.

Członkowie sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki po nominowaniu Andrzeja Biernata na ministra sportu:


Reklama

Jagna Marczułajtis-Walczak (PO, była snowboardzistka, przewodnicząca Komitetu Konkursowego Kraków 2022): "Projekty rozpoczęte muszą być na pewno kontynuowane. Jesteśmy w tak dalekim stadium zaawansowania, chociażby z tego względu, że jesteśmy zgłoszeni już w MKOl-u, że projekt zimowych igrzysk w 2022 w Polsce i na Słowacji nie może być już wycofany. Sądzę, że nowy minister sportu pan Andrzej Biernat również chce, by ten projekt był kontynuowany. Nie do mnie należy jednak ocena, czy pan Biernat jest odpowiednim człowiekiem na tym stanowisku. To pan premier Donald Tusk podejmuje decyzje, powołuje ludzi na stanowiska, ale ja na pewno chętnie podejmę współpracę z każdą osobą, dla której sport jest ważny. Myślę, że każdemu trzeba dać czas i zobaczyć, jak będzie się sprawdzał w praktyce".

Paweł Papke (PO, były siatkarz, wielokrotny reprezentant Polski): "Pan Andrzej Biernat to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. To człowiek bardzo aktywny, zna się na sporcie, od wielu lat jest w komisji sportu i bierze udział w różnych inicjatywach sportowych, dlatego bardzo pozytywnie oceniam tą zmianę. Musimy jednak pamiętać o tym, że pani Joanna Mucha zrobiła wiele dobrego, dokonała potrzebnej rewolucji w sporcie powszechnym i wprowadza go do szkół".

Leszek Blanik (PO, były gimnastyk sportowy, mistrz olimpijski z Pekinu): "Czy to jest dobry wybór dopiero się okaże i będziemy to oceniać po działaniach pana Andrzeja Biernata. Wydaje mi się, że jest to osoba od wielu lat związana ze sportem, zawsze czuła sport, była w komisji sejmowej, rozpoznanie w tym zakresie ma na pewno duże. Myślę, że poradzi sobie na tym stanowisku. Mam nadzieję, że przy nim sport podniesie się z kolan, bo na razie to się nie udaje. Sport wyczynowy bazuje na tym, co dzieje się w sporcie młodzieżowym i na pewno uaktywnienie dzieci w szkołach to odpowiedni ruch, ale trzeba teraz zrobić kolejny krok".

Jan Tomaszewski (PiS, były bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski, olimpijczyk): "Z przykrością muszę powiedzieć, że Donald Tusk zafundował sobie BMW, bo pod takimi słowami kryją się cechy nowego ministra sportu i turystyki - bierny, mierny, wierny. Znam go doskonale z posiedzeń komisji. Zjawiał się i znikał. Zna sport, podobnie jak jego poprzedniczka Joanna Mucha, z komiksów przeczytanych w młodości. Ta nominacja to podziękowanie premiera za marginalizowanie Grzegorza Schetyny. Dziwię się Donaldowi Tuskowi, że mając tak bogaty zestaw nazwisk, jak Jagna Marczułajtis-Walczak, Paweł Papke czy też Ireneusz Raś, którzy znają się na sporcie nie tylko teoretycznie ale i praktycznie, zdecydował się na Biernata".

Tadeusz Tomaszewski (SLD, były przewodniczący Komisji): "Duet Ireneusz Raś i Andrzej Biernat od samego początku kadencji negował zasadność powołania na ministra sportu i turystyki Joanny Muchy. Nowy minister umocnił się w strukturach partyjnych i zapewne będzie nadal pomagał premierowi w zmarginalizowaniu pozycji Grzegorza Schetyny w Platformie Obywatelskiej. W osobie Andrzeja Biernata dostrzegam jego sprawność organizacyjną. Zaangażował się z entuzjazmem w program budowy Orlików. Teraz, kiedy szefem resortu został właśnie on, to ministerstwo może mieć silniejszą pozycję polityczną w rządzie. Dotychczasowa nie pozwalała minister na pozyskiwanie większych środków".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje