Reklama

Reklama

Real - Milan: Starcie gigantów Champions League

Dzisiejszy mecz Real - Milan to starcie dwóch najbardziej utytułowanych, ale i najbardziej głodnych sukcesu drużyn w Pucharze Europy - wstępny test na to, czy kolosy z Santiago Bernabeu i Giuseppe Meazza zdołają się podźwignąć. Jose Mourinho ma oczywiście w tej kwestii zdanie odmienne. Relację LIVE z tego meczu przeprowadzi red. Roman Kołtoń! Zapraszamy!

Zobacz terminarz i tabelę grupy G Ligi Mistrzów

Reklama

Od 2005 roku Real wygrał z zespołami z Serie A zaledwie jeden z ośmiu meczów. Jego marzenia w Lidze Mistrzów przekreślał Juventus i Roma, a przed rokiem Milan pokazał "Królewskim", że powrotu na europejski szczyt nie gwarantują im nawet transfery za ćwierć miliarda. Przed tamtym sezonem Florentino Perez wydarł klubowi Silvio Berlusconiego Kakę, ten był bezradny wobec dawnych kolegów, a gwiazdą meczu na Santiago Bernabeu został jego młody rodak Alexandre Pato (dwa gole).

Casillas na słabą pamięć nie narzeka

Iker Casillas na pamięć niestety nie narzeka. Legendarny bramkarz Realu ma z piłkarzami z Serie A więcej złych wspomnień. Pamięta nie tylko bramki Pato, Francesco Tottiego, Davida Trezegueta, Hernana Crespo, czy Gorana Pandeva, ale nawet karnego przestrzelonego przez Luisa Figo w Turynie, w półfinale edycji 2002-2003. Gdyby Portugalczyk trafił do siatki, Real byłby w finale kosztem Juve.

Potem zaczęła się fatalna seria "Królewskich", którzy w następnej edycji odpadli w ćwierćfinale, a w kolejnych sześciu nie przebrnęli nawet jednej rundy w fazie pucharowej. Trudno więc nawet wyrazić sobie, jak wielki wywołało to głód sukcesu u kapitana Realu. Dziesiąty triumf w Pucharze Europy jest obsesją dla wszystkich w królewskim klubie. W tym celu zatrudniono Jose Mourinho.

Mecz z Milanem nie może być czymś zwyczajnym dla kibiców i piłkarzy z Santiago Bernabeu. Chcieliby się przekonać, czy dzieło portugalskiego maga zwiastuje, że nie powrócą koszmary przeszłości. W ostatnich dwóch meczach ligowych drużyna zdobyła 10 goli, jest liderem Primera Division, zdaje się mieć znacznie mniej problemów niż super rywal z Barcelony. 12 miesięcy temu było jednak tak samo dobrze, do meczu z ... Milanem.

Wygrali LM i błyskawicznie zaczęli się starzeć

Bolesne wspomnienia Milanu związane z Champions League są o połowę krótsze. Drużyna wygrała ją w 2007 roku, potem jednak w zastraszającym tempie zaczęła się starzeć. Przed rokiem pobiła w fazie grupowej Real, ale pożegnała rozgrywki razem z nim - już w 1/8 finału Manchester United przejechał się po niej jak walec (2-3 i 0-4). Latem, w końcówce okna transferowego Berlusconi sprowadził Zlatana Ibrahimovicia i Robinho, ale na co stać nowy Milan z ekscentrycznymi gwiazdami wciąż nie bardzo wiadomo.

12 miesięcy temu w meczach obu drużyn nie grał Cristiano Ronaldo (kontuzja). Najdroższy piłkarz świata zdobył w dwóch ostatnich meczach Realu aż cztery bramki i jest pewien, że tym razem to nie Pato, nie Ibrahimovic, ale on będzie gwiazdą wieczoru. Ikerowi Casillasowi przypomniano także gole, które w barwach Barcelony strzelał mu Ronaldinho, ale odpowiedział, że od dawna Brazylijczyk nie jest już tym samym piłkarzem. "Przybędzie tu jednak zmotywowany jak nigdy". To samo dotyczy Robinho, który dwa lata temu uciekł z Realu oburzony, że nie docenia się jego roli w drużynie.

Mourinho: Jak wygramy z Milanem, będzie środa; jeśli przegramy, też będzie środa

Wielkie emocje przed meczem gigantów lekceważy oczywiście Jose Mourinho. "Jeśli wygramy, jutro będzie środa, a jeśli przegramy, to też będzie środa" - żartuje. Podkreśla, że dla kogoś, kto prowadził drużyny w 74 meczach Champions League, jakiś tam meczyk fazy grupowej, to bułka z masłem. "Mamy 6 pkt po dwóch kolejkach i w czterech kolejnych potrzebujemy do awansu 3 lub 4 pkt. O co tyle krzyku"?

"Mou" ożywił się jednak, gdy przypomniano mu słowa Adriano Gallianiego, który nazwał go "prowokatorem gwałtu". "Wiecie, co on tak naprawdę powiedział Florentino Perezowi?" - zapytał Portugalczyk dziennikarzy. "Dzięki, że zabrałeś Mourinho do Madrytu" - trener Realu odpowiedział sam sobie sugerując jasno, że dopóki on stałby na czele Interu, Milan wciąż nic nie znaczyłby w Serie A.

Na konferencji prasowej przed absolutnym hitem tej kolejki Champions League Mourinho wydawał się zdegustowany, że JEMU, który wygrywał Ligę Mistrzów dwa razy, który ma zamiar zostać pierwszym szkoleniowcem zdolnym zwyciężyć ją trzykrotnie z trzema różnymi zespołami, każe się podniecać nic nieznaczącym epizodem. Inaczej do sprawy podchodzi jednak jego kapitan. Iker Casillas uważa, że to pierwszy poważny test dla drużyny w tym sezonie (Real zagra bez Sergio Ramosa, Thiago Silva z Milanu z blokadą).

Ibrakadabra postrachem LM

Na przeciwnym biegunie wobec Mourinho stoi oczywiście Massimiliano Allegri. Nowy trener Milanu prowadził dotąd zaledwie dwa mecze Champions League. Z Auxerre i Ajaksem drużyna zdobyła cztery punkty, wszystkie trzy gole dla niej zdobył Ibrahimovic. Szwed uważa jednak, że nowy zespół nie jest od niego uzależniony i tylko wysiłkiem wspólnym może coś osiągnąć.

Pojawienie się Ibrahimovica na Santiago Bernabeu robi wrażenie nawet na Jose Mourinho, u którego był w Interze gwiazdą nr 1. "Wy nie znacie prawdziwego Zlatana, a ja tak" - przestrzegł hiszpańskich dziennikarzy. Czy był w jego słowach ironiczny przytyk pod adresem Pepa Guardioli, który nie potrafił skłonić Szweda do zaprezentowania swojej najlepszej wersji w Barcelonie? Możliwe. Bezsporny jest jednak fakt, że "The Special One" osiągnął w Mediolanie najwięcej już bez Ibrahimovicia.

Zobacz jak Real rozmontował Malagę w ostatnim meczu ligowym:

Zobacz terminarz i tabelę grupy G Ligi Mistrzów

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu! - Kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: gole | liga | Serie A | casillas | mecz | rozgrywki | Jose Mourinho | Santiago | starcie | Liga Mistrzów | milan | Real

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje