Reklama

Reklama

Ratują cierpiącego żeglarza

Fregata australijskiej marynarki wojennej wypłynęła w piątek rano z portu Fremantle na pomoc francuskiemu żeglarzowi Yannowi Eliesowi, który jest uwięziony w swym jachcie "Generali", około 800 mil na południe od Australii.

Elies zajmował ósme miejsce w wokółziemskich regatach samotników bez zawijania do portów Vendee Globe, gdy w czwartek, podczas próby zwijania żagla, przy ogromnej fali, złamał kość uda. Resztką sił wczołgał się do kabiny pod pokładem i wezwał pomoc.

Reklama

- On cierpi ogromnie, nie może spać. Musi znaleźć dość energii, aby sięgnąć do apteczki i wziąć dawkę morfiny, co pozwoliłoby mu mniej cierpieć w oczekiwaniu na ratunek - powiedziała jego rzeczniczka prasowa Benedicte Etienne, która we Francji utrzymuje kontakt telefoniczny z żeglarzem.

- Wciąż nie udało mu się poruszyć, by wziąć lekarstwa. Jutro będzie silny wiatr i on moralnie przygotowuje się na to - dodała Etienne. W pobliżu jachtu Eliesa jest już inny uczestnik Vendee Globe - Marc Guillemot, który na wezwanie dyrekcji regat zawrócił z trasy, ale ma zakaz wchodzenia na pokład "Generali" ze względów bezpieczeństwa.

"Guillemot opływa jacht. Morze nie jest zbyt dobre. Oni się widzą i mają stały kontakt przez VHS (radio). Dużo rozmawiają" - powiedziała Etienne. Według opinii wiceadmirała Russa Crane'a, fregata dotrze do Eliesa w niedzielę wczesnym rankiem.

Vendee Globe to najtrudniejsze regaty we współczesnym żeglarstwie. 9 listopada z portu Les Sables d'Olonne w zachodniej Francji wystartowało 30 śmiałków na 60-stopowych jednokadłubowcach. Po 40 dniach rywalizacji prowadzi Francuz Michel Desjoyeaux. Do momentu wypadku Elies był na ósmej pozycji, a Guillemot - na siódmej.

Dowiedz się więcej na temat: fregata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje