Reklama

Reklama

Rajdowe MŚ. Problemy australijskich organizatorów

Bardzo poważne problemy z aurą mają organizatorzy Rajdu Australii, ostatniej w sezonie 14. rundy mistrzostw świata, która ma się odbyć od 14 do 17 listopada. W rejonie Coffs Harbour w Nowej Południowej Walii szaleją gwałtowne pożary.

W rejonie, gdzie wyznaczone są trasy odcinków specjalnych, wybuchło już ponad 70 pożarów, z których większości nie udało się dotychczas opanować. Spłonęło ponad 150 domów, w tym kilka dużych farm. Według nieoficjalnych informacji, są już także trzy ofiary śmiertelne.

Reklama

Trasy odcinków specjalnych, jak i drogi dojazdowe, są obecnie zamknięte dla ruchu. Nie wiadomo, czy uda się je otworzyć do wtorku, gdy kierowcy mają rozpocząć rekonesans.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami regionu i wszelkimi służbami. Wszystkie tereny zagrożone są obecnie zamknięte. Póki co nie ma zagrożenia dla rejonu Coffs Harbour, gdzie znajduje się baza imprezy. Pożary są wyłącznie w rejonie odcinków specjalnych - poinformował dyrektor rajdu, Wayne Kenny.

Już wcześniej tytuł zapewnił sobie Estończyk Ott Tanak (Toyota Yaris WRC). Po raz pierwszy od 2004 roku mistrzem świata nie został Francuz, bowiem w ostatnich sześciu latach zwyciężył Sebastien Ogier, a przed nim dziewięciokrotnie triumfował Sebastian Loeb.



Dowiedz się więcej na temat: rajdowe MŚ | Sebastien Ogier | Rajd Australii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje