Reklama

Reklama

Radwańska czy Lewandowski? Wybieranie polskiego sportowca roku jak przebieranie w smakołykach

Ekspert 1:"Radwańska! W końcu wygrała wielki turniej". Ekspert 2:"Lewandowski, bo wysoką formę utrzymuje od miesięcy". Ekspert 3:"A ja zagłosuję na jeszcze kogoś innego". Jedno jest pewne - jeśli chcesz dyskutować o sporcie do białego rana, to zapytaj: „kto zasłużył na miano polskiego zawodnika roku?”.

Jeszcze kilka dni temu murowanym faworytem był Lewandowski. Mistrzostwo Niemiec, awans z reprezentacją na mistrzostwa Europy czy pięć bramek w dziewięć minut - z takimi osiągnięciami zostałby najlepszym sportowcem pewnie w jakiś 150 państwach świata. - No jest w świetnej formie, ale teraz nie można przesądzać, czy akurat on wygra plebiscyt - podkreśla były selekcjoner Andrzej Strejlau.

Reklama

To m.in. dlatego, że do gry weszła, a nawet wtargnęła Agnieszka Radwańska. Sezon miała chimeryczny, ale w niedzielę wygrała turniej Masters, zawody dla najlepszych z najlepszych. Zarobiła dwa miliony dolarów, wskoczyła na piąte miejsce rankingu WTA i przede wszystkim pokazała, że wciąż jest w światowej czołówce.

- Do tej pory jej największym sukcesem był finał Wimbledonu, ale wygranie Masters to jeszcze krok dalej. Nie no, jestem byłym tenisistą, więc w plebiscycie na sportowca roku zagłosowałbym na Agę. Lewandowski jest świetny, dokonuje rzeczy niemożliwych, ale nie w tak ważnej imprezie jak Agnieszka. Masters można porównać do wyczynów w piłkarskich mistrzostwach Europy, czy nawet świata. A teraz, po tej wygranej, Agnieszka jest po prostu wielka! - podkreśla Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii.

A więc mamy 1-0 dla Radwańskiej, ale teraz czas oddać głos komuś ze świata piłki. - Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie neguję sukcesu naszej tenisistki, ale Lewandowski świetną formę utrzymuje od miesięcy, a to niesamowicie trudne. Są przecież kontuzje, zmęczenie itd., ale Robertowi to nie przeszkadza. Poza tym proszę pamiętać, że on sam nic nie zrobi. W jego przypadku musi się zgrać i jego forma, i zespołu - podkreśla Franciszek Smuda, były trener reprezentacji Polski.


W takim razie mamy 1-1. Po rozstrzygnięcie dylematu zadzwoniliśmy więc do człowieka spoza branży piłkarskiej i tenisowej, ale obytego w świecie sportu. Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski, a także zwycięzca plebiscytów na sportowca roku: - Nie chcę pana martwić, ale bardziej zamieszam niż pomogę. Bo niby czemu tego konkursu nie miałaby wygrać Anita Włodarczyk? Przecież zdobyła mistrzostwo i pobiła rekord świata. Ja swój SMS wysyłam właśnie na nią - podkreśla utytułowany chodziarz.

Korzeniowski zdaje sobie jednak sprawę, że dla młociarki sukcesem byłoby już załapanie się na podium. Bo w konkursach na sportowca roku liczy się popularność zawodnika i dyscypliny. Najlepszy przykładem rok 1996, gdy w jednym z takich plebiscytów piłkarz Marek Citko pokonał strzelczynię Renatę Mauer. Mimo że ta zdobyła złoto i brąz olimpijski, a zawodnik Widzewa był tylko materiałem na świetnego piłkarza, którym nie został.

- Statystycznie powinien więc wygrać Lewandowski, ale Agnieszka uprawia konkurencję indywidualną. Poza tym kibice lubią dzielnie kobiety. W tym roku z wyborem między Radwańską a Lewadnowskim może być jak z wyborami parlamentarnymi - nie liczy się program, ale emocje i sympatia - uśmiecha się Korzeniowski.

Autor: Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje