Reklama

Reklama

Radwańska: Coś poza tenisem

Matura napisana, więc najwyższy czas odrzucić książki i zeszyty w kąt. Pora na tenis, tym bardziej że przed Urszulą Radwańską dwa ważne starty - w Warsaw Open, a później w wielkoszlemowym Roland Garros. A w międzyczasie? Wolne wieczory i imprezy. Bo przecież nie samym sportem człowiek żyje.

- Rusza turniej WTA w Warszawie. Czego należy spodziewać się po występie Urszuli Radwańskiej?

- Nie umiem powiedzieć, jak daleko zajdę. Chcę po prostu zagrać jak najwięcej meczów i spisać się jak najlepiej.

- Występ Twojej siostry, Agnieszki, stoi pod znakiem zapytania. Jeśli jednak "Isia" zagra w stolicy, chciałabyś trafić na nią już w pierwszej rundzie?

- Oczywiście, że nie. To byłoby najgorsze losowanie, bo jedna z nas musiałaby odpaść już na starcie turnieju. Mam nadzieję, że tak nie będzie. Lepiej, abyśmy spotkały się dopiero w finale.

Reklama

- Warsaw Open to jedyny duży tenisowy turniej, który odbędzie się w tym roku w naszym kraju.

- Tak się akurat składa, że pod względem sportowym mamy najlepsze czasy w tenisie. Łukasz Kubot zaszedł do finału turnieju ATP, nieźle sobie radzi debel Fyrstenberg/Matkowski, ale nie przekłada się to na ilość organizowanych turniejów. Są zawody w Warszawie, ale w nie najlepszym terminie, dlatego nie wezmą w nich udziału wielkie gwiazdy. Wkrótce zaczyna się Roland Garros, więc najlepsze zawodniczki wolą odpoczywać w obawie przed kontuzjami. Cieszmy się jednak, że chociaż ten jeden turniej się uchował.

- Turniej został przeniesiony z kortów Warszawianki na korty Legii. Czy ma to dla ciebie jakieś znaczenie?

- Sama nie wiem, bo nigdy nie byłam na kortach Legii. Mogę tylko powiedzieć, że fajnie było na Warszawiance. Szkoda, ale może na Legii też nie będzie źle.

- Tuż po turnieju w Warszawie udasz się do Francji, by wystąpić w wielkoszlemowym French Open.

- Po raz pierwszy zagram w głównym turnieju Wielkiego Szlema bezpośrednio dzięki rankingowi. Wiele będzie zależało od losowania. Ważne, by nie trafić na zawodniczkę rozstawioną już w pierwszej rundzie.

- Twoim ulubionym turniejem wielkoszlemowym jest Wimbledon. A co możesz powiedzieć o French Open?

- Nie lubię tego turnieju, bo panuje tam zbyt duży chaos. Przykład? Restauracja dla zawodników jest ciągle zatłoczona, nigdy nie ma gdzie usiąść, wszystko jest źle zorganizowane. Do tego turniej rozgrywany jest na kortach ziemnych, za którymi nie przepadam.

- Niedawno napisałaś ostatni egzamin maturalny. Co zmieniło się w Twoim życiu po ukończeniu liceum?

- Niewiele, choć teraz mam więcej czasu wolnego. Nie muszę się uczyć, nie muszę chodzić do szkoły i nie mam zajętych wieczorów. Imprezy? Czasami tak. Trzeba mieć coś poza tenisem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL