Reklama

Reklama

Pyrek: Jestem wniebowzięta

Monika Pyrek w skoku o tyczce oraz Amerykanie - Christian Cantwell w pchnięciu kulą i Tora Harris w skoku wzwyż zwyciężyli we wtorek w hali "Łuczniczka" w mityngu Pedro's Cup Bydgoszcz 2009. Najbardziej uradowana była podopieczna Wiaczesława Kaliniczenki. - Jestem wniebowzięta, szczerze zdziwiona - powtarzała.

Po zawodach powiedzieli:

Monika Pyrek (MKL Szczecin): Sezon poolimpijski traktuję nieco ulgowo. Nie skaczę z pełnego rozbiegu, dlatego prosiłam kibiców, aby nie wymagali ode mnie zbyt wiele. Byłabym usatysfakcjonowana wynikiem 4,60. Tymczasem pokonałam wysokość 4,71, a niewiele brakowało abym się uporała z 4,76. W trzeciej próbie, w pewnym momencie jakbym się cofnęła i trąciłam poprzeczkę.

Jestem wniebowzięta, szczerze zdziwiona, bo nie tylko nie marzyłam o zwycięstwie, ale i o takim rezultacie. Z trenerem założyliśmy sobie, aby zimą skupić się na pracy, a nie na startach i walce o wyniki. Przede mną występ w Doniecku i w mistrzostwach Polski w Spale. Definitywnie nie pojadę w marcu do Turynu na mistrzostwa Europy, natomiast głównym celem w tym roku są mistrzostwa świata w Berlinie. Przydałaby mi się tam taka publiczność jak tu w Bydgoszczy.

Reklama

Anna Rogowska (SKLA Sopot): W tym sezonie postawiłam sobie za cel pokonanie wysokości 4,81. Dlatego dziś zrezygnowałam z prób na 4,76, gdyż nawet gdyby któraś z nich zakończyła się powodzeniem, to i tak nie dałoby mi tyle satysfakcji, co atakowanie halowego rekordu Polski. Konkurs był bardzo udany. Dwie zawodniczki (Pyrek i Rogowska - PAP) uzyskały najlepsze w tym roku wyniki w Europie, a na świecie wyżej skoczyła tylko Amerykanka Jennifer Stuczynski - 4,82.

Christian Cantwell (USA): Impreza stała na światowym poziomie sportowym i organizacyjnym. W Malmoe, 3 lutego, zostałem pokonany przez Tomasza Majewskiego, a teraz miałem okazję do rewanżu. Jestem w Polsce po raz drugi. We wrześniu startowałem w Szczecinie. Tam również były bardzo udane zawody jak w Bydgoszczy. Z chęcią wezmę udział w Pedro's Cup po raz trzeci.

Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa): Świetny konkurs. Z Cantwellem uzyskaliśmy najlepsze w tym roku wyniki na świecie -on rezultatem 21,47 wyrównał swoje osiągnięcie, a ja z 20,83 awansowałem na drugą pozycję w tabeli. Jestem oczywiście zadowolony, ale... Mogłem pchnąć kulę ciut dalej. Christian jest nieobliczalny. Do piątej kolejki nie przekroczył 21 metrów. Miał 20,60 i 20,46. Przegrałem z nim po raz drugi i to znów w Polsce. Myślę, że konkurs podobał się publiczności, a kula na dłużej zagości w programie tej imprezy.

Tora Harris (USA): W Bydgoszczy, gdzie jestem nie po raz pierwszy, jest coś takiego wyjątkowego, że sprzyja uzyskiwaniu dobrych wyników. Kibice siedzą jakby nad głowami zawodników, a dzieciaki robią ogromną wrzawę. Po zaliczeniu zwycięskiej wysokości 2,32 nie zamierzałem skakać już wyżej. Uległem jednak zachęcie spikera, który pytał: why, why, why? Atakowałem 2,34, ale trudno było mi się zmobilizować, gdyż zostałem już sam w konkursie.

Jacek Kazimierski (dyrektor Strauss Cafe Poland): Jestem bardzo zadowolony z poziomu sportowego i organizacyjnego mityngu oraz dopingu publiczności. Te zawody były dla naszej firmy i przyszłości cyklu Pedro's Cup wyjątkowe. Przyjechały bowiem do Bydgoszczy po raz pierwszy najwyższe władze Strauss Cafe. W okresie kryzysu ekonomicznego trudno jest o sponsoring sportowy. Cieszę się, że udał się pomysł wprowadzenia do programu imprezy trzeciej konkurencji - pchnięcia kulą.

Pedro's Cup to zapoczątkowany w styczniu 2005 roku cykl lekkoatletycznych zawodów, zarówno w hali jak i na stadionie. W okresie czterech lat zorganizowano ich jedenaście, a w tym roku, planowany jest jeszcze dwunasty mityng, na początku września w Szczecinie. A wszystko zaczęło się wieczorem, 26 stycznia 2005 roku. Zwycięstwo Anny Rogowskiej i absolutny rekord Polski w skoku o tyczce 4,73 były wówczas ozdobą pierwszej imprezy Pedro's Cup w Bydgoszczy. Wtorkowe zawody były piątymi w hali "Łuczniczka".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL