Reklama

Reklama

Punkt do raju...

Bramka, którą w 90. minucie meczu Groclin - Bordeaux zdobył Chamakh miała większe konsekwencje niż się początkowo wydawało. Zaledwie bowiem jednego remisu polskiej drużyny w Pucharze UEFA zabrakło, by jesienią 2005 roku Polska mogła wystawić dwie drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów.

O tym, ile klubów z danego kraju może występować w Lidze Mistrzów i Pucharze UEFA decyduje ranking UEFA, tworzony na podstawie osiągnięć zespołów klubowych w pucharach w ciągu ostatnich pięciu latach. Głównie dzięki rewelacyjnej postawie Wisły Kraków Polska została wydźwignięta z 20. pozycji na 16. Przed meczami rewanżowymi drugiej rundy Pucharu UEFA zajmowaliśmy 15. miejsce - ostatnie uprawniające do gry w eliminacjach LM dwóch zespołów. Przed trzecią rundą Polska była klasyfikowana na 14. pozycji, a walczyć o Ligę Mistrzów miała z Norwegią i Ukrainą.

Reklama

Niestety, dwie porażki Groclinu przesądziły o fiasku tej walki. W III rundzie punkt zdobył ukraiński Dnipr Dniepropietrowsk, który zremisował z Olympique Marsylia, a aż trzy punkty zdobyły drużyny norweskie. Rosenborg co prawda został wyeliminowany przez Benficę Lizbona, jednak w rewanżowym meczu wygrał 2:1, co oznaczało dwa punkty. Przyzwoicie spisała się Vaalerenga. Remis w pierwszym meczu z Newcastle, przy zerowym dorobku Groclinu, okazał się decydujący. Po trzeciej rundzie Pucharu UEFA, chociaż obie norweskie drużyny zostały wyeliminowane, Norwegia wyprzedziła Polskę i zajęła 15. lokatę. Na 14. znalazła się Ukraina, a Polska spadła na 16.

Kogo winić za taki stan rzeczy? Można wszystkich. Wisłę Płock i Dospel Katowice, które skompromitowały się w tegorocznym Pucharze UEFA. Można Wisłę Kraków, która nie potrafiła ani razu wygrać z Vaalerengą. No i można Groclin, o którego dwumeczu z Bordeaux kibice tego klubu będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Szczególnie o 90. minucie spotkania w Grodzisku...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje