Reklama

Reklama

Pudzian dmucha na zimne

Mariusz Pudzianowski to jeden z najpopularniejszych polskich sportowców. Co ciekawe, "Pudzian" nie ma żadnej partnerki! W rozmowie z "Sukcesem" nie kryje, że zawiódł się na kontaktach z kobietami. - Teraz wolę dmuchać na zimne - podkreśla mistrz świata Strongmanów.

- Nie wiem czy kiedykolwiek będzie w moim życiu kobieta. Dręczy mnie w tej kwestii niepokój. Czy ktoś chce być ze mną dlatego, że faktycznie lubi mnie, Mariusza, czy dlatego, że jestem Pudzian? - zastanawia się największy siłacz świata.

Reklama

Przy okazji wywodów o kobietach dodał: - Zresztą jest takie powiedzenie: "Jak się mleka chcesz napić, nie musisz mieć krowy w domu."

Pudzianowski trafił na łamy "Sukcesu" nie tylko z uwagi na sukcesy sportowe. Siłacz odbiega od stereotypu typowego mięśniaka, który poza ciężarami nie widzi świata. Mariusz studiuje na katowickiej AWF, a niedawno obronił licencjat z marketingu na prywatnej uczelni w Łodzi, a poza tym jest dobrym inwestorem.

Po co "Pudzianowi" studia? Zapewnia, że nie robi ich dla samego "papierka", tylko odczuwa potrzebę kształcenia się. - Zajmuję się sportem, ale wszystkiego nie wiem. Chciałem łyknąć trochę wiedzy z anatomii. Dowiedzieć się, jak jest zbudowane ciało, jak działa, na co zwracać uwagę, nad czym jeszcze popracować. A marketing? Od lat zajmuję się promowaniem siebie, chciałem wiedzieć, co mówią o tym specjaliści. Zapisałem się, poszedłem na wykład, usiadłem i posłuchałem - opowiada "Sukcesowi".

Pierwsze duże pieniądze "Pudzian" zarobił w 2003 r. na Pucharze Świata Strona Man w USA. - W przeliczeniu na złotówki to było kilkanaście tysięcy złotych. Walczyłem wtedy o tytuł z aktualnym mistrzem. Żeby wygrać, dźwigałem kolosalne ciężary. Tak mi podczas dźwigania ciśnienie skoczyło, że białka w oczach zalały mi się krwią. Przez dwa tygodnie chodziłem z czerwonymi oczami jak wampir - wspomina w "Sukcesie" Mariusz.

Pierwszy milion zarobił dwa lata później, również w USA. - Było wtedy 15 imprez w różnych konkurencjach - wygrałem wszystkie - podkreśla.

Pierwszą inwestycją Mariusza był zakup własnego mieszkania, a dopiero później, po wyprowadzeniu się od rodziców, pozwolił sobie na nabycie półrocznego mercedesa.

- Dowiedziałem się, że jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz się zachowywać jak człowiek sukcesu. A jeśli chodzi o interesy, nie spocząłem jeszcze na laurach. Rok po roku inwestuję w coś nowego. Lubię to i jest to moje zabezpieczenie - zaznacza.

Więcej w "Sukcesie".

Dowiedz się więcej na temat: mistrz świata | Pudzian

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje