Reklama

Reklama

Puchar Polski: Kielce z Lubinem

Tak jak przed rokiem w finale Pucharu Polski mężczyzn spotkają się Vive Targi Kielce i Zagłębie Lubin. Rewanżowe mecze półfinałowe stały jednak pod znakiem wielkich emocji.

W Płocku kielczanie bronili sześciobramkowej zaliczki z pierwszego, wygranego u siebie 29:23 meczu. Wydawało się, że zaliczka jest wystarczająca, ale w kielecko-płockiej świętej wojnie zawsze gra się o zwycięstwo. I takie było to spotkanie. Jak za dawnych lat obfitowało w walkę przez całe 60 minut, nawet gdy dystans bramkowy był spory. Sędziowie pokazali dwie czerwone kartki, a obie drużyny aż 34 minuty spędziły na ławce kar.

Losy awansu rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. W 25. minucie kielczanie wygrywali 16:10, co oznaczało że Wisła musi odrobić aż 12 bramek straty w dwumeczu. To wydawało się niemożliwe, ale płocczanie do samego końca walczyli ambitnie o chociaż najskromniejsze zwycięstwo. W 43. minucie doszli mistrzów Polski na remis (23:23), ale w tym sezonie żadnej polskiej drużynie nie udało się pokonać drużyny Bogdana Wenty. W końcówce znów górę wzięli kielczanie i choć trzy minuty przed końcem prowadzili tylko jednym golem, to bez większych problemów dowieźli przewagę. - Wisła z meczu na mecz stawia nam coraz trudniejsze warunki. Dziś był najtrudniejszy z dotychczasowych, ale myślę że nie przeszkodzi nam w zdobyciu mistrzostwa Polski - powiedział po meczu kielecki rozgrywający Mariusz Jurasik.

Reklama

Obaj trenerzy mieli ogromne pretensje do sędziów świętej wojny. - W moim świecie piłki ręcznej, jeśli grają dwie najlepsze drużyny z tego kraju, to mecz powinni prowadzić dwaj najlepsi sędziowie z tego kraju. Na dziś Kielce są od nas lepsze, ale do finału play off postaramy się grać jeszcze lepiej - powiedziął Tomasz Sivertsson, trener Wisły. Razem z Bogdanem Wentą bardzo impulsywnie reagowali na sędziowskie decyzje, a trener kielczan był ukarany żółtą kartką.

W drugim półfinale Traveland Społerm Olsztyn we własnej hali starał się odrobić dziesięciobramkową stratę z Lubina. Po pierwszej połowie gospodarze wygrywali już 20:12 i otworzyła się szansa na awans do finału. W drugiej połowie Zagłębie nie pozwoliło już na tak wiele i stopniowo zmniejszało straty. Przegrało, ale tylko 33:35 i po raz drugi z rzędu awansowało do finału Pucharu Polski.

Finał odbędzie się 11 kwietnia w lubelskiej hali Globus.

WISŁA PŁOCK - VIVE TARGI KIELCE 33:35 (15:18)

Pierwszy mecz: 23:29. Awans: Vive Targi Kielce.

Wisła: Marcin Wichary, Morten Seier - Vegard Samdahl 11 (4 z karnych), Arkadiusz Miszka 9 (1), Dmitrij Kuzeliew 6, Michał Zołoteńko 3, Adam Wiśniewski 2, Bartosz Wuszter 1, Adam Twardo 1, Zbigniew Kwiatkowski, Joakim Backstrom, Rafał Kuptel, Aleksiej Peskow.

Vive Targi Kielce: Kazimierz Kotliński, Mark Kubiszewski - Mariusz Jurasik 8, Witalij Nat 7, Tomasz Rosiński 6, Patryk Kuchczyński 6, Henrik Knudsen 3 (1), Rastko Stojković 3, Paweł Podsiadło 2, Piotr Grabarczyk, Daniel Żółtak, Rafał Gliński,Kamil Krieger.

Kary: 16 i 18 minut.

Czerwone kartki: Żółtak (48. minuta, gradacja kar), Twardo (55.minuta, gradacja kar).

TRAVELAND SPOŁEM OLSZTYN - ZAGŁĘBIE LUBIN 35:33 (20:12)

Pierwszy mecz: 27:37. Awans: Zagłębie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje