Reklama

Reklama

Puchar Davisa: Numer 9. i kibice to największy problem

Polscy tenisiści zmierzą się z Izraelem w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Davisa. Mecz odbędzie się w dniach 4-6 marca w Ramat Hasharon. Kapitan drużyny Radosław Szymanik największe utrudnienia przewiduje ze strony kibiców.

"Nasi przeciwnicy to wciąż numer dziewięć w rankingu reprezentacji Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF - przyp. PAP). Czyli na pewno nie jesteśmy faworytami, tym bardziej, że zagramy na ich terenie. W 2009 roku byli w półfinale Grupy Światowej, więc mają ogromny potencjał, choć ostatnio wiodło im się nieco gorzej. Nie można ich jednak lekceważyć, nawet jeśli miejsce weterana Harela Levi'ego zajął młody Amir Weintraub. To bardzo zdolny i groźny zawodnik" - powiedział Radosław Szymanik, którego drużyna zajmuje 31. miejsce na świecie.

"Do tego należy dodać Dudiego Selę, sklasyfikowanego na 91. miejscu w rankingu, i mocny debel Jonathan Erlich i Andy Ram, który od stycznia znów występuje razem. Jednak największym rywalem będzie czteroipółtysięczna widownia na trybunach, znana z agresywnego, często wręcz szowinistycznego dopingu. Słyszałem, że bywa tam tak głośno, że zawodnik nie słyszy tego, co mówi do niego kapitan siedzący obok, w trakcie przerwy między gemami" - dodał Szymanik.

Reklama

Kapitan powołał do składu Michała Przysiężnego, obecnie 110. w rankingu ATP World Tour, Jerzego Janowicza - 148. na świecie, a także deblistów Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Z drużyną do Izraela poleci jeszcze, w charakterze sparingpartnera, Piotr Gadomski, finalista zakończonych w weekend w Szczecinie halowych mistrzostw Polski.

"Jedzie drużyna złożona z zawodników, którzy chętnie występują dla kraju, i są bardzo zmotywowani. Do tego mają przed sobą cel. Wygrana w Izraelu daje nam od razu szansę na walkę we wrześniowych barażach o Grupę Światową. To bardzo miła perspektywa, ale jest też druga strona medalu. Przegrany ląduje w decydującej fazie baraży o utrzymanie w Grupie I. Chociaż stawka jest duża, to chyba jest to dla nas lepsze rozwiązanie, niż gdybyśmy w lipcu musieli grać kolejne spotkanie, w drugiej rundzie. To zawsze komplikuje plany startowe zawodników, a w połowie sezonu częściej zdarzają się też kontuzje" - powiedział szkoleniowiec.

Przysiężny miał w tym tygodniu wystąpić w turnieju ATP w Delray Beach, ale wycofał się ze startu, bo ma kłopoty ze ścięgnem Achillesa. Janowicz ostatnio narzekał na mniejszy uraz barku, ale raczej to już przeszłość, bo gra obecnie w halowym challengerze w Wolfsburgu.

"W gronie zawodowców urazy są codziennością. Michałowi Przysiężnemu lekarze zalecili dziesięć dni przerwy. To znaczy, że przed występem w Izraelu powinno być już z nogą w porządku. Będzie na miejscu kilka dni wcześniej, więc zdąży się zaaklimatyzować. Podobnie Fyrstenberg i Matkowski, przy czym oni mają najlepszą sytuację, bo polecą tam z Dubaju, gdzie panują podobne warunki i różnica czasu wynosi tylko godzinę. Tak naprawdę największą zmianę klimatyczną przejdzie Jurek, bo ostatnio grał challengery w Europie i hali. Na szczęście widać, że gra dobrze, więc chyba nie ma powodów, żeby obawiać się o jego formę" - stwierdził Szymanik.

"U Jurka kluczowa zawsze jest dyspozycja serwisowa. jeśli będzie trafiał, szczególnie pierwszym podaniem, to ciężko go przełamać. Jest zaprawiony w ciężkich bojach w reprezentacji, więc nie powinien mieć tremy. Jeśli będzie miał dobry dzień, to uważam, że może wygrać z Selą. Jeśli drugi punkt dorzuci Michał, wówczas będziemy w dobrej sytuacji wyjściowej. Owszem, zdarzało się, że drużynom +uciekało+ prowadzenie 2:0, ale na pewno jest to zawsze dobra zaliczka przed deblem, tym bardziej, że Erlich i Ram dopingowani przez czteroipółtysięczną widownię nie będą łatwymi rywalami" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama