Reklama

Reklama

PŚ w Rugby. Wielki finał w Jokohamie. RPA czy Anglia?

Dzisiaj najważniejsze wydarzenie w świecie rugby. W finale trwającego od 20 września w Japonii turnieju, o pierwsze miejsce walczy Republika Południowej Afryki z Anglią. Oba zespoły spotkały się ze sobą o tytuł mistrza globu przed 12 laty, wtedy triumfowała ekipa z Czarnego Lądu.

I Wyspiarze i RPA to od lat czołowe reprezentacje na świecie. Anglicy PŚ wywalczyli dotychczas raz, w 2003 roku, kiedy w finale pokonali Australię 20-17 po dogrywce. "Springboks", jak mówi się na ekipę RPA, triumfowali dwukrotnie, w 1995 i w 2007 roku, kiedy w decydującym spotkaniu pokonali Anglię 15-6.

Do legendy przeszedł ich pierwszy triumf, kiedy to w decydującym spotkaniu okazali się lepsi od faworyzowanej Nowej Zelandii. Kraj był akurat po wielkiej transformacji. Władzę przejęli czarnoskórzy z Nelsonem Mandelą, jako prezydentem. W rozgrywanym u siebie PŚ w 1995 roku większość zespołu stanowili biali. Rugby w RPA to zresztą sport białych, czarni pasjonują się głównie futbolem. Podczas tamtego pamiętnego turnieju nowe władze pozwoliły białej reprezentacji zachować nazwę "Springboks", która nawiązuje do antylopy i która jest symbolem reprezentacji rugby RPA od lat.

Reklama

Mandela przekonał też do kibicowania drużynie, która przez lata stanowiła oczko w głowie apartheidowskich władz w Pretorii. Rozmowa Nelsona Mandeli z kapitanem Francoise Pienaarem przeszła do historii. Na RPA nikt bardzo w 1995 roku nie stawiał, tymczasem mając za sobą wsparcie nowego prezydenta, których zachęcił też swoich krajan do dopingowania drużyny "Springbok" niemożliwe stało się faktem. Dobrze zostało to pokazana w filmie Clinta Eastwooda "Invictus - Niepokonany" z Morganem Freemanem i Mattem Damonem w rolach głównych.

Jedynym "kolorowym" zawodnikiem w tamtej ekipie był Chester Williams. Rozmawiałem z nim kilka lat temu, kiedy zmarł Nelson Mandela. - Stał za zespołem, wspierał nas jak mógł i jako polityk i zwykły człowiek czy fan. Myślę, że dla wszystkich było to ważne. W końcu zaczęli nas dopingować wszyscy. Także czarni, którzy wcześniej białej reprezentacji rugby RPA nie darzyli sympatią. To było naprawdę coś wspaniałego. Ja miałem to szczęście, że wiele razy rozmawiałem z nim osobiście. Nazywał mnie zresztą swoim synem - opowiadał mi Chester Williams, który z powodu zawału serca zmarł niespełna dwa miesiące temu w wieku ledwie 49 lat.

Teraz czasy się zmieniły. W drużynie RPA jest wielu czarnoskórych graczy, a jeden z nich - Siya Kolisi, jest nawet kapitanem drużyn. To pierwszy taki przypadek w historii narodowego zespołu rugby w RPA. To była jedna z decyzji trenera Rassie Erasmusa, który objął reprezentację 1,5 roku temu. Teraz drużyna z Czarnego Lądu ma szansę na swój trzeci tytuł. Łatwo jednak nie będzie, bo Anglicy napędzeni są pokonaniem w półfinale Nowej Zelandii, najbardziej utytułowanej reprezentacji w rugby, która PŚ zdobywała dotąd trzykrotnie, w tym w 2011 i 2015 roku. Anglicy wygrali z nimi w walce o finał 19-7. Z kolei RPA pokonało w 1/2 Walię 19-16. Jak będzie na International Stadium Yokohama? Relacja w Polsat Sport o godzinie 10.00.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama