Reklama

Reklama

Przylądek Horn na drodze Paszkego

Przed Romanem Paszkem, który na katamaranie "Gemini 3" żegluje samotnie dookoła świata trudniejszą drogą pod wiatr, owiany złą sławą Przylądek Horn. W noc Bożego Narodzenia na pokładzie pojawiło się sporo ptaków i nie chciały go opuścić. Odleciały dopiero rano.

- Kiedy w Polsce zaczynały się w kościołach Pasterki, miałem w nocy nalot na pokład bliżej nieokreślonych ptaków, szaro-brunatnych, wielkości gołębi. Nie jestem ornitologiem i nie wiem, jaki to był gatunek. Chyba chciały za darmo odbyć podróż, bo nie zamierzały się ruszyć. Odleciały dopiero o świcie, a my - czyli jacht i ja - dokonujemy po ich wizycie przeglądu technicznego całości - powiedział gdańszczanin.

Reklama

Dziesięć lat temu wydana została książka Romana Paszke "Ptaki oceanów". Jest to opowieść nie tylko o bezprecedensowym wokółziemskim wyścigu The Race 2000. Wówczas kapitan dowodził katamaranem "Warta - Polpharma". W recenzji Tomasz Raczek napisał: "Uważajcie z tą książką - ona zaraża. Przez nią Ziemia przestaje być Ziemią i staje się Wodą. Wodą, nad którą szybują ptaki".

Jak minęło Boże Narodzenie? - Świątecznie, słonecznie, przy temperaturze 27-28 stopni i słabym wietrze - odpowiedział Paszke. - Co jadłem? Ananasy z puszki, liofilizowane owoce leśne, spaghetti bolognese, a na deser podjadałem cukierkową choinkę. Miałem dziś sporo kontaktów mailowych i rozmów z lądem, w tym z dyżurnymi lekarzami EMC Instytut Medyczny, którzy opiekują się mną na bieżąco.

- Rozmowa miała charakter świąteczny, bowiem - odpukać - zdrowiu na razie nic nie dolega - zaznaczył.

"Gemini 3" zbliża się do zimnego frontu, który przyniesie sporo opadów i zdecydowaną zmianę kierunku wiatru. Jacht wejdzie niebawem w strefę zdecydowanie bardziej dynamicznych zmian pogody.

- Ta sytuacja zmusi kapitana do częstszych zmian zarówno kursu jak i trymu żagli. Dodatkowo, ze względu na bliskość lądu konieczna jest zwiększona koncentracja podczas żeglugi w nocy - wspomniał specjalizujący się m.in. w meteorologii Robert Janecki (Jabes).

Trasę pod wiatr (kurs z Europy najpierw na Przylądek Horn) pokonało dotychczas sześciu żeglarzy, natomiast z wiatrem (kurs na RPA) blisko 200. Oba rekordy należą do Francuzów. Jean-Luca van den Heede płynął - jak teraz Paszke - 122 dni od listopada 2003 do marca 2004 roku, a Francis Joyon 57 dni na przełomie 2007 i 2008 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama