Reklama

Reklama

"Przydałby się Abramowicz"

Pilnie na stanowisko prezydenta naszego związku wybierzemy oligarchę, a w najgorszym razie biznesmena - szef Rosyjskiej Federacji Łuczniczej Władimir Jeszejew nie dał jeszcze do prasy ogłoszenia takiej treści, ale nie ukrywa swoich tęsknot. Jakiś Roman Abramowicz albo Oleg Deripaska na pewno przydałby się.

"Jednak nikt taki do nas raczej nie przyjdzie - śmieje się Władimir Jeszejew przed Walnym Zgromadzeniem Delegatów, które odbędzie się w październiku. - Na zjeździe będziemy omawiać finansowe problemy, a na pewno pod tym względem nie jest łatwo. Z największą ochotą i przyjemnością ustąpiłbym miejsca oligarsze. Od biedy mógłby być jakiś biznesmen. Szukaliśmy takiego człowieka, ale widocznie nasz sport nikomu takiemu nie jest potrzebny."

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama