Reklama

Reklama

Przybylski nadal trenerem kadry piłkarek ręcznych

Krzysztof Przybylski pozostał na stanowisku trenera reprezentacji piłkarek ręcznych. Obradujący w poniedziałek w Warszawie zarząd Związku Piłki Ręcznej w Polsce wysłuchał stanowiska szkoleniowca kadry narodowej i nie podjął decyzji o jego odwołaniu.

Zarząd sporo czasu poświęcił sprawie "listu otwartego" męskiej reprezentacji przekazanego na konferencji prasowej 30 października w Poznaniu. Zdaniem władz ZPRP stwierdzenia w nim zawarte są "w dużej części niezgodne z rzeczywistością" i są "mało konkretne". Jednocześnie postanowiono powołać komisję ds. rozwoju piłki ręcznej.

"Przedstawiłem zarządowi informację o mojej pracy i wizję na przyszłość. Decyzje do końca nie zapadły. Ja się nie podałem do dymisji, bo chcę dalej pracować z reprezentacją. Lubię kończyć to, co zacząłem. Nie zostałem odwołany, dalej pracuję" - wyjaśnił po spotkaniu w siedzibie ZPRP Przybylski.

Reklama

Szkoleniowiec chce odmłodzić reprezentację, tak jak to się dzieje wszędzie na świecie. "W tej kadrze nie ma miejsca dla zawodniczek, które tylko chcą być, a nie dać z siebie sto procent. Reprezentantki muszą wierzyć w to, co robią. Skończył się okres zapraszania na kadrę. Muszą grać te zawodniczki, które tworzą zespół na dobre i na złe. Zwłaszcza na złe, czyli w tak ciężkiej sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy".

Prezes związku Andrzej Kraśnicki zdecydowanie pragnie uniknąć konfliktów. Odnosząc się do sprawy "listu otwartego" powiedział m.in.: "Chcemy korzystnych rozwiązań dla rozwoju piłki ręcznej, dlatego musimy ze sobą rozmawiać. Musimy wspólnie rozwiązywać drobne problemy".

W oficjalnym oświadczeniu ZPRP wydanym po poniedziałkowym zarządzie napisano m.in.: "Zawodnicy publicznie podnieśli szereg kwestii, które ich zdaniem zamykają się w haśle: "ZPRP Szanuj naszą pracę", umieszczonym na ich koszulkach podczas konferencji prasowej. Ten gest prasa określiła, jako protest przeciwko związkowi.

Z przykrością stwierdzamy, że to oświadczenie zawiera mało konkretów i jest w dużej części niezgodne z rzeczywistością.

Zmartwieniem głównym zawodników jest brak strategicznego sponsora reprezentacji, co - ich zdaniem - niekorzystnie rzutuje na popularyzację naszego sportu, na strategię marketingową, a więc w tym sensie przyczynia się do marnotrawienia, jak uważają zawodnicy, wielkich sukcesów reprezentacji.

Piłkę ręczną opuścili nasi dotychczas główni sponsorzy, czyli Bank PKO BP, a wcześniej Era GSM. Rozmowy z innymi potencjalnymi sponsorami są w toku, ale zniecierpliwienie, zwłaszcza wyrażane publicznie, tych rozmów nie przyspieszy. Tego typu działania wymagają ciszy i spokoju" - zawarto w oświadczeniu.

W odpowiedzi na zarzuty słabej działalności marketingowej, stwierdzono: "Związek przygotował rozbudowany plan działalności marketingowej na przyszły rok. Przewiduje on wykorzystanie na rzecz rozwoju i popularyzacji piłki ręcznej wszystkich, najnowocześniejszych metod i form marketingowych. Związek powołał Komisję do spraw rozwoju piłki ręcznej. Do współpracy zaprosiliśmy wybitnych menedżerów rynkowych, a także przedstawicieli reprezentacji - Sławomir Szmal i Damian Wleklak wyrazili chęć udziału w pracach tej komisji".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy