Reklama

Reklama

Przestał pić, zacznie skakać?

Jeszcze cztery lata temu wydawało się, że Mateusz Rutkowski będzie następcą Adama Małysza. Skoczek z Zakopanego wybrał jednak inną drogę i był czas, że znalazł się na życiowym zakręcie. Teraz zapewnia, że chce wrócić do wielkiego skakania.

Kiedy Rutkowski został mistrzem świata juniorów, a w zawodach pokonał samego Austriaka Thomasa Morgensterna, wydawało się, że jest na najlepszej drodze do zrobienia wielkiej, sportowej kariery. Wkrótce jednak okazało się, że młody skoczek, zamiast treningów i ciężkiej pracy, woli zabawy w dyskotece, alkohol i szybie samochody. Teraz, kiedy Mateusz ma już żonę i dziecko, zadeklarował, iż pragnie wrócić do sportu i poważnie myśli o skakaniu.

"Moje wybryki to już przeszłość. Bardzo chcę powrócić do wielkiego skakania" - mówi w "Przeglądzie Sportowym" Rutkowski.

Reklama

Wielkim kibicem talentu Mateusza jest Wojciech Fortuna, który jak mało kto, jest w stanie zrozumieć problemy młodego skoczka.

"Bardzo przeżywałem jego upadek. Krajało mi się serce, kiedy widziałem, jak wybiera zabawy zamiast skakania. Ja też nie byłem aniołkiem, ale zacząłem uciekać ze zgrupowań po tym, jak już miałem mistrzostwo olimpijskie. Ostatnio widziałem Mateusza w Wiśle-Malince, ma on dużą nadwagę. Najpierw musi zrzucić 10 kilogramów, a potem ostro ćwiczyć. To jednak młody chłopak i wciąż w niego wierzę. Mam nadzieję, że za rok czy dwa powróci w chwale" - zakończył Fortuna.

Więcej w "Przeglądzie Sportowym".

Reklama

Reklama

Reklama